Technologia

Apple Watch Series 12 i Ultra 4: co naprawdę kupujesz w przedsprzedaży

Adrian Kessler

Zachęta do zakupu niemal pisze się sama. Nowy Apple Watch trafia do przedsprzedaży, a marketing opiera się na wszystkim, co widać gołym okiem – świeże kolory, powracająca ceramiczna obudowa, ekran jaśniejszy w świetle dziennym. Jeśli jednak spojrzeć poza wykończenie, to w tegorocznych zegarkach część warta zapłaty znajduje się tam, gdzie w ogóle jej nie widać.

Po raz pierwszy od dłuższego czasu układ scalony wykonujący pracę jest naprawdę nowy, a zestaw czujników odczytujących twoje ciało został przebudowany, a nie tylko dostrojony. To jest prawdziwa zmiana. Wszystko na zewnątrz to rzeczy, które zauważasz na tydzień, a potem zapominasz; to, co znajduje się pod szkłem, jest tym, z czym faktycznie żyjesz.

Zacznijmy od pieniędzy, bo to właśnie one zmieniają się dla kupującego. Series 12 startuje od 399 dolarów za mniejszy model aluminiowy i 449 dolarów za większy; dodanie łączności komórkowej podnosi ceny do 490 i 549 dolarów. Tytan kosztuje 699 i 749 dolarów, a powracająca ceramiczna obudowa zamyka stawkę na poziomie 949 dolarów. W Wielkiej Brytanii Series 12 zaczyna się od 369 funtów. Ultra 4 utrzymuje swoją cenę 799 dolarów, czyli 749 funtów.

Co mechanicznie dostajesz za te pieniądze? Układ S11 – pierwszy znaczący skok krzemowy od trzech lat. Poprzedni zegarek wykorzystywał S10, który sam był S9 z 2023 roku pod inną nazwą, więc naprawdę szybszy procesor to nie drobnostka. To on napędza nowe czujniki zdrowia oraz warstwę Audio Intelligence, która transkrybuje rozmowy i rozpoznaje dźwięki, a także bardziej zaawansowaną Siri.

System zdrowia to miejsce, gdzie Apple wykonało prawdziwą inżynierię. Odczyt tętna w tle odbywa się teraz co pięć sekund, zmienność rytmu serca jest próbkowana co kilka minut, a wskaźnik Readiness łączy sen, obciążenie treningowe i parametry życiowe w jedną liczbę. To, czego wciąż brakuje, mówi samo za siebie: nie ma czujnika glukozy we krwi ani funkcji pomiaru ciśnienia krwi – dwóch dodatków, na które ludzie wciąż czekają.

W Series 12 modele aluminiowe zyskują Ceramic Shield 2, oceniany jako około 60 procent twardszy od zastępowanego szkła Ion-X, oraz wyświetlacz osiągający 2000 nitów. Codzienna żywotność baterii pozostaje na poziomie około jednego dnia, a z piętnastominutowego ładowania zyskujesz mniej więcej dwanaście godzin – wystarczająco, by doładować przed nocą śledzenia snu.

Ultra 4 to trudniejsza sprzedaż. Jego bateria wzrasta do naprawdę użytecznych 50 godzin normalnego użytkowania, z 42, i 84 w trybie niskiego poboru mocy. Jednak jego flagowa funkcja bezpieczeństwa – SOS przez satelitę – nie zyskała w tym roku niczego nowego, a z drugiego końca pokoju nie odróżnisz go od zeszłorocznego modelu. Dla kogoś, kto już ma Ultra 3, argument, by wydać kolejne 799 dolarów, jest słaby. Tegoroczny skok pokoleniowy tkwi w tańszym zegarku, nie w droższym.

Przedsprzedaż jest już otwarta; zegarki trafiają do wysyłki i sklepów 18 września, a watchOS 27 pojawi się kilka dni wcześniej. Series 12 nie ma łączności satelitarnej – to pozostaje funkcją Ultra – a oba modele działają w sieciach 5G RedCap i LTE. Każda konfiguracja jest dostępna bezpośrednio u Apple oraz u zwykłych operatorów i sprzedawców detalicznych.

Szczera ocena jest nietypowa jak na dzień premiery: zegarek za 399 dolarów to ten, który faktycznie się zmienił w tym roku, a ten za 799 dolarów w zasadzie prosi cię, byś uwierzył, że już wcześniej był wystarczająco dobry.

Tagi: , , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.