Biznes i finanse

Ropa naftowa w górę po ataku w Cieśninie Ormuz: rynki liczą na podwyżkę stóp Fed we wrześniu

Victor Maslow

Kevin Warsh opuścił Jackson Hole bez zobowiązań wobec września. Cieśnina Ormuz zobowiązała się za niego.

Amerykański atak wojskowy na irańskie wyrzutnie rakiet przygotowujące się do zaminowania cieśniny zakończył tygodnie względnego spokoju w weekend, windując ropę Brent powyżej 90 dolarów za baryłkę. Do poniedziałkowego poranka rynki przeszacowały prawdopodobieństwo podwyżki stóp Rezerwy Federalnej na wrześniowym posiedzeniu FOMC na 55,7 procent – mniej więcej 20 punktów procentowych więcej niż 48 godzin wcześniej, według narzędzia FedWatch grupy CME.

Cieśnina Ormuz transportuje około 25 procent światowego morskiego transportu ropy naftowej i 19 procent skroplonego gazu ziemnego. Liczba, która ma znaczenie dla gospodarstwa domowego, jest prostsza: każdy utrzymujący się dolar dodany do baryłki ostatecznie trafia na stację benzynową i do rachunku za ogrzewanie. W tym sensie wojskowa kalkulacja nocnego ataku łączy się bezpośrednio z tym, ile rodzina w Madrycie, Mumbaju czy Minneapolis zapłaci za energię w nadchodzących miesiącach – i czy stopa kredytu hipotecznego, na której obniżenie czekają, zamiast tego wzrośnie.

Warsh już wcześniej nadał ton. W swoim przemówieniu w Jackson Hole oświadczył, że bank centralny może mieć „pracę do wykonania” w kwestii inflacji – celnie niejednoznaczny język, który rynki odczytały jako warunkowe zielone światło dla zacieśniania – podczas gdy nie sprecyzował żadnego posiedzenia. Głosowanie w lipcu na FOMC już zakończyło się wynikiem 9-3, przy czym trzech członków zgłosiło sprzeciw, opowiadając się za podwyżką o ćwierć punktu, co oznacza, że pojedynczy szok naftowy nie tyle zmienia zdania, co zapewnia osłonę, której potrzebuje centrum, aby się poruszyć.

Kontrargument zasługuje na równą wagę. Polityka pieniężna jest instrumentem popytowym; obecny szok cenowy jest podażowy, napędzany konfliktem geopolitycznym, którego Fed ani nie spowodował, ani nie kontroluje. Podwyżka o ćwierć punktu przy stopie 3,75 procent, podczas gdy wydatki detaliczne spadają, a konsumenci absorbują wyższe koszty energii, to szczególny rodzaj osądu ekonomicznego – taki, który ryzykuje spowolnieniem tej właśnie aktywności, która utrzymuje płace skorygowane o inflację nad wodą. Kilku obserwatorów Fed twierdzi, że Warsh odczytuje szok podażowy jako sygnał popytowy, a wynikająca z tego podwyżka, jeśli do niej dojdzie, zostanie zapamiętana jako nietrafiona w czasie.

Rzeczywistość korporacyjna plasuje się pośrodku. Exxon opublikował wyniki za drugi kwartał w wysokości 14,5 miliarda dolarów, a Chevron podał 12,1 miliarda dolarów – łącznie około 160 milionów dolarów dziennego zysku, gdy wojenna ropa podniosła ich wyniki. Żaden z tych wyników nie jest jednoznacznie przyjazny konsumentom, a dyrektor generalny Exxon zwrócił uwagę na „trudne warunki” w marżach rafineryjnych, czyli w tej części biznesu naftowego, która jest najbliższa temu, co kierowcy płacą na stacjach benzynowych.

Dwie publikacje danych decydują teraz o tym, czy wrzesień przyniesie podwyżkę. Sierpniowy raport o zatrudnieniu ukaże się 5 września, a sierpniowy CPI w następnym tygodniu – oba przed zamknięciem okna decyzyjnego FOMC. Jeśli rynek pracy się utrzyma, a inflacja okaże się wyższa od oczekiwań, szok naftowy będzie po prostu momentem, w którym rachunek się zamknął. Jeśli któreś z nich osłabnie, 55-procentowe prawdopodobieństwo będzie wyglądać jak skok w poszukiwaniu katalizatora.

FOMC spotyka się 15-16 września. Rynek ropy już zagłosował.

Tagi: , , , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.