Biznes i finanse

US obligacje na szczycie od 2007 roku — kredyty hipoteczne po 6,75 proc.

Victor Maslow

Rezerwa Federalna zagłosowała za utrzymaniem stóp procentowych. Trzech z dwunastu członków mających prawo głosu chciało ich podwyżki. Rynek obligacji nie czekał na kolejne posiedzenie.

Rentowność 30-letnich obligacji skarbowych USA sięgnęła 5,31% — najwyższego poziomu od 19 lat. Rentowność obligacji 10-letnich, będąca punktem odniesienia wyznaczającym dolną granicę kosztu większości kredytów o stałym oprocentowaniu, utrzymuje się powyżej 4,7%. Przy takich poziomach średnie oprocentowanie 30-letniego kredytu hipotecznego o stałej stopie w Stanach Zjednoczonych wynosi 6,75%. W przypadku kredytu na 340 tys. dolarów — czyli mniej więcej mediany w USA — ruch stóp tej skali podnosi miesięczną ratę o około 140 dolarów, a łączny koszt w całym okresie spłaty o ponad 50 tys. dolarów.

Za wyprzedażą stały dwie siły. Ropa Brent zdrożała w kierunku 90 dolarów za baryłkę po tym, jak utknęły rozmowy pokojowe między USA a Iranem, ponownie rozbudzając obawy inflacyjne, które decydenci przez dwa lata próbowali opanować. Pod spodem leży strukturalna obawa, którą inwestorzy na rynku obligacji wyceniają od miesięcy: dług publiczny USA zbliża się do 40 bln dolarów, a same płatności odsetkowe wynoszą 1,4 bln dolarów rocznie. Koszt finansowania tego długu rośnie, a inwestorzy odpowiednio podnoszą swoją cenę.

Kevin Warsh, który w tym roku objął stanowisko przewodniczącego Rezerwy Federalnej, odpowiedział na wyprzedaż postawą, po którą jego poprzednicy rzadko sięgali. Publicznie pochwalił wzrost rentowności, opisując ruch rynku jako wykonujący pracę w polityce pieniężnej, której bank centralny nie musi powielać. „Nie ograniczają nas ceny rynkowe” — powiedział Warsh. Praktyka jest bardziej skomplikowana: rynki obligacji zaostrzają warunki kredytowe dla każdego gospodarstwa domowego i przedsiębiorstwa, niezależnie od tego, jak zagłosuje Fed, a to zaostrzenie nie rozróżnia między tymi, którzy wywołali inflację, a tymi, którzy jej nie wywołali.

Obecny ruch dotarł do posiadaczy kart kredytowych o zmiennym oprocentowaniu, których średnie RRSO rosło wraz ze stopami referencyjnymi. Nabywcy samochodów mierzą się z oprocentowaniem na poziomie około 7% w przypadku nowych pojazdów i ponad 10% przy używanych. Dla oszczędzających ta sama dynamika przynosi częściową ulgę: instrumenty krótkoterminowe oferują obecnie rentowność wyraźnie przekraczającą 4%, a fundusze rynku pieniężnego odnotowały w rezultacie dodatni napływ netto. Dla Departamentu Skarbu koszt refinansowania istniejącego długu rośnie w tempie, które zaczęło być widoczne w rocznych wyliczeniach deficytu.

Indeks Bloomberg US Aggregate Bond jest od początku roku na minusie. Inwestorzy instytucjonalni, którzy polegali na obligacjach skarbowych jako stabilizatorze portfela wobec zmienności rynku akcji, przekonali się, że to zabezpieczenie działa mniej niezawodnie — co skłoniło część z nich do wyboru krótszych terminów zapadalności i instrumentów powiązanych z inflacją.

Przewodniczący Rezerwy Federalnej Kevin Warsh ma wygłosić przemówienie inauguracyjne podczas Jackson Hole Economic Policy Symposium, które odbędzie się od 27 do 29 sierpnia. Zasygnalizował, że wystąpienie odejdzie od krótkoterminowej debaty o stopach procentowych i zajmie się ramami polityki pieniężnej w dłuższej perspektywie. Dla posiadaczy kredytów hipotecznych i kupujących samochody, którzy już odczuli faktyczną podwyżkę stóp dokonaną przez rynek obligacji, pytanie brzmi, czy Jackson Hole powie im, że wzrost się skończył — czy dopiero się zaczyna.

Tagi: , , , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.