Biznes i finanse

Czym jest technologia ogólnego przeznaczenia? Wynalazki, które przebudowują całą gospodarkę

Victor Maslow

Większość wynalazków robi dobrze jedną rzecz. Lepszy pług odwraca glebę; szczepionka zapobiega chorobie; mocniejszy silnik ciągnie cięższy ładunek. Lecz co jakiś czas pojawia się technologia, która nie chce pozostać na swoim pasie. Przesącza się do rolnictwa i finansów, do wojny i sztuki, a w ciągu jednego pokolenia to, co na niej zbudowano, w niczym nie przypomina tego, co było wcześniej. Ekonomiści mają dla tych rzadkich wynalazków celowo mało efektowną nazwę: technologie ogólnego przeznaczenia.

Wyrażenie należy do konkretnej tradycji historii gospodarczej, która traktuje wzrost nie jako gładką krzywą, lecz jako ciąg wstrząsów zorganizowanych wokół kilku fundamentalnych narzędzi. Teza brzmi: długie okresy dobrobytu nie są po prostu sumą milionów niepowiązanych ulepszeń. Spływają z niewielkiej liczby technologii na tyle ogólnych, by były użyteczne niemal wszędzie — silniki wzrostu, w formule, którą sama dyscyplina przyjęła.

Co więc decyduje, że dana technologia nią jest? Klasyczny opis stawia trzy próby. Pierwsza to wszechobecność: technologia rozprzestrzenia się w większości sektorów, zamiast obsługiwać jedną niszę. Druga to długi margines doskonalenia, dzięki czemu przez dekady staje się tańsza i sprawniejsza, a jej przyjęcie nigdy nie jest jednorazowym zakupem. Trzecia, najważniejsza, to komplementarność innowacyjna: umożliwia wynalazki innych. Elektryczność nie tylko oświetlała pokoje; umożliwiła linię montażową, sprzęt domowy, windę i gęste miasta, które potrzebowały wszystkich trzech. Technologia ogólnego przeznaczenia jest w istocie platformą dla kolejnych przełomów.

Według tych prób kanoniczne przykłady są znajome: maszyna parowa, elektryfikacja, silnik spalinowy, komputer. Lecz lista sięga znacznie głębiej niż era przemysłowa. Historycy techniki naliczają zaledwie kilkanaście do dwudziestu kilku prawdziwych technologii ogólnego przeznaczenia na przestrzeni mniej więcej dziesięciu tysięcy lat, poczynając od rzeczy tak elementarnych jak rolnictwo, pismo i koło. MCM dowodził, że nawet lina zasługuje na miejsce na tej liście — pozbawione blasku narzędzie, którego brak zniweczyłby niemal wszystko, co nastąpiło później.

Najbardziej nieoczywistą cechą technologii ogólnego przeznaczenia jest to, że najpierw rozczarowuje. Ponieważ otaczająca gospodarka była zbudowana pod stary sposób działania, nowe narzędzie daje niewiele, dopóki wszystko wokół nie zostanie przeprojektowane. Gdy fabryki po raz pierwszy zamieniły maszyny parowe na silniki elektryczne, przykręciły silniki do tych samych centralnych wałów napędowych i prawie nie zobaczyły zysku; opłaciło się to dekady później, gdy zakłady przebudowano wokół idei, że każda maszyna może mieć własne źródło mocy. To samo opóźnienie zrodziło słynną uwagę, że epokę komputera widać wszędzie, tylko nie w statystykach produktywności. To załamanie przed wzlotem formalizuje się dziś jako „krzywą J produktywności”: mierzona produkcja słabnie, gdy firmy ponoszą powolne, niewidoczne inwestycje w kompetencje i reorganizację, których technologia naprawdę wymaga.

Dlatego etykieta to coś więcej niż akademicka buchalteria. Nazwać coś technologią ogólnego przeznaczenia to postawić tezę, skąd weźmie się wzrost najbliższych dekad — i ostrzec, jak nierówno się on rozkłada. Zyski przypadają temu, kto przebuduje się najszybciej i sięgnie po nowe narzędzia, dlatego kwestie dostępu są ekonomiczne, a nie tylko moralne; MCM opisał, jak odcięcie połowy siły roboczej od kolejnej fali automatyzacji po cichu drenuje wzrost, który ona obiecuje.

Wszystko to oprawia spór, który dziś pochłania zarządy i ministerstwa finansów: czy sztuczna inteligencja jest kolejną? Wygląda na to. Rozprzestrzenia się w sektorach, nieustannie się poprawia i już zmienia to, jak ludzie myślą, piszą i pracują. Niektórzy ekonomiści idą dalej i podejrzewają, że SI jest nie tylko ogólnego przeznaczenia, ale „wynalazkiem metody wynajdywania” — narzędziem, które przyspiesza odkrywanie wszystkiego innego. To także powód, dla którego rządy i firmy wlewają kapitał w infrastrukturę superkomputerową, na której technologia działa, obstawiając platformę, zanim powstanie gospodarka zdolna w pełni ją wykorzystać.

Jeśli wzorzec się utrzyma, uczciwa odpowiedź na pytanie, czy SI jest technologią ogólnego przeznaczenia, przyjdzie tak jak zawsze: późno, i dopiero gdy przebudujemy wokół niej dość świata, by zmierzyć, co się zmieniło. Silniki wzrostu rzadko są rozpoznawane, póki jeszcze się rozgrzewają.

Tagi: ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.