Filmy

Amazon przez pomyłkę udostępnił 'Buntownik’ Jasona Stathama na Prime Video przed kinową premierą

Molly Se-kyung

Okno kinowe to obietnica. Mówi, że gotowy film istnieje dokładnie w jednym miejscu – na ekranie, do którego trzeba wyjść z domu – i nigdzie indziej. Studia miesiącami strzegą tej obietnicy, bo to cała wartość daty premiery. Amazon ją złamał dla filmu, którego nie wyprodukował, nie dystrybuuje i nie miał prawa trzymać przed czasem.

YouTube video

Firma udostępniła „Buntownik” z Jasonem Stathamem na Prime Video w Stanach Zjednoczonych, zanim film trafił do choćby jednego kina. Nie zwiastun, do którego ta strona produktu została zbudowana. Cały film, w HD, pod w pełni przygotowaną ofertą: obsada, miniaturka, streszczenie. Strona tak kompletna to nie przypadkowy błąd. Wygląda jak premiera, która trafiła na platformę w złym dniu.

Następnie Amazon oznaczył tytuł jako niedostępny. To zdanie powtarza każdy komunikat, jakby zamykało sprawę. Nie zamyka. „Niedostępny” naprawia stronę. Nie dociera do pliku, a plik jest sednem. Przez czas ekspozycji każdy z przeglądarką mógł pobrać czystą, pozbawioną znaków wodnych kopię filmu, który miał wejść do kin. Usunięcie oferty później to zamknięcie drzwi do pustego pokoju.

Jak długo pokój był otwarty – to jedyna liczba, którą warto traktować ostrożnie. Najbardziej konserwatywne raporty branżowe mówią o mniej więcej godzinie, może dwóch. Inne opisują kilka godzin w HD, zanim strona zgasła. Nikt nie opublikował zweryfikowanej liczby, a uczciwa wersja tej historii nie zaokrągla najmniejszego szacunku w górę. Godzina już wystarczy. Pojedyncza kompletna kopia wystarczy. Rzadkość nie degraduje się łagodnie – jest nienaruszona albo jej nie ma.

Co dzieje się dalej – tutaj relacje się rozchodzą i to rozstanie warto uszanować. Część serwisów donosi o kopiach już pojawiających się na stronach torrentowych; przynajmniej jeden nie widział oznak, by wyciek rozprzestrzenił się dalej w chwili pisania tekstu. Obie wersje mogą być prawdziwe przez kilka godzin i żadna nie stanowi podstawy do statystyk piractwa, bo te jeszcze nie istnieją. Szkoda jest realna, choć niepoliczalna. Najbardziej dotyka nie amerykańskiej premiery, ale międzynarodowych dystrybutorów, których daty premier są jeszcze tygodnie stąd – teraz sprzedają film, który część ich widzów już może obejrzeć.

Szczegół, który pomijają lżejsze teksty, brzmi: kto to zrobił komu. Amazon nie jest neutralnym przewodem, który pomylił przycisk. To studio i dystrybutor, firma, która latami wykupywała sobie drogę do biznesu kinowego zbudowanego przez innych. Tutaj sięgnęła do premiery konkurencyjnego dystrybutora i wypuściła film za wcześnie. Błąd jest zwyczajny – wdrożenie poszło przed harmonogramem. Pozycja, którą ten błąd ujawnia, już nie. Infrastruktura, która niesie połowę filmów w branży, należy do jednego z konkurentów branży, a to właśnie kosztuje kogoś innego zły popołudniu na tej infrastrukturze.

Logistyka jest teraz prawie nieistotna. „Buntownik” to 95-minutowy thriller akcji w reżyserii Jeana-François Richeta, ze Stathamem jako Cole’em Reedem, mężczyzną wrobionym w morderstwo swojego pracodawcy, który wsiada na statek towarowy i zamiast ucieczki znajduje spisek. Film wchodzi szeroko do kin w Stanach Zjednoczonych 21 sierpnia nakładem Lionsgate, Sky Cinema zajmuje się Wielką Brytanią, a w zwykłym trybie trafi na Lionsgate+ za pośrednictwem Prime Video. Recenzje są średnie. To zawsze miało być problemem filmu do rozwiązania na własnych warunkach.

Amazon nie podał publicznie przyczyny w chwili pisania tekstu, podobnie jak Lionsgate. Z milczenia nie płynie żadna teza – tylko sam fakt milczenia. Co nie milczy, to plik. Gdzieś wciąż się przemieszcza, obojętny na przycisk, który miał go zatrzymać.

Tagi: , , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.