Filmy

Tsukamoto zamienia winę czarnoskórego marine z Wietnamu w surowy body horror w „Mr. Nelson”

Martha Lucas

Shinya Tsukamoto zbudował swoją markę na cielesności i metalu, a teraz skierował swój nieugięty obiektyw na trudniejszy temat: co amerykański marine zrobił w Wietnamie i co wojna zrobiła z nim. Mr. Nelson, Did You Kill People? bierze pamiętnik czarnoskórego żołnierza, który stał się aktywistą pokojowym, i przepuszcza go przez charakterystyczny rejestr fizycznego lęku reżysera, zadając pytanie, czy jeden człowiek może być jednocześnie ofiarą i sprawcą tej samej wojny.

Film śledzi losy Allena Nelsona, granego przez Rodneya Hicksa, który zaciąga się w wieku osiemnastu lat, by uciec przed biedą i rasizmem w kraju, i w walce uczy się tylko jednej rzeczy: ilu ludzi może zabić. Zapłatą za tę umiejętność okazuje się garść pieniędzy i całe życie stresu pourazowego. Wyrzucony z domu i pozostawiony na ulicy, Nelson zostaje odciągnięty od krawędzi przez lekarza z Veterans Affairs, który nie pozwala mu zniknąć.

YouTube video

Tsukamoto pracuje tak, jak prawie zawsze – sam pisze, reżyseruje, filmuje i montuje obraz. Ta metoda wydała łomoczący body horror Tetsuo i temu projektowi nadaje tę samą ręcznie robioną intensywność, pełną potu, ziarna i twarzy zbyt blisko obiektywu. To dopiero jego drugi anglojęzyczny film, po Tetsuo: The Bullet Man, i złożył go z ujęć kręconych w Nowym Jorku, na Okinawie, w Wietnamie i Japonii – geografia odzwierciedlająca zasięg opowieści.

Geoffrey Rush gra doktora Danielsa, doradcę, którego cierpliwość staje się dla Nelsona deską ratunku i który daje filmowi jego najspokojniejsze, najbardziej konwencjonalne sceny. Rodney Hicks, który wywodzi się z nowojorskiej sceny i stworzył rolę w pierwszej broadwayowskiej wersji Rent, gra starszego Nelsona, podczas gdy Mark Merphy gra młodego żołnierza. Tatyana Ali pojawia się jako Linda Nelson, a stały współpracownik Tsukamoto, Lily Franky, pojawia się jako Kuroi. Obsada celowo sięga przez Pacyfik, łącząc japońskiego filmowca z wyraźnie amerykańską raną.

To zestawienie jest mniej dziwne, niż się wydaje. Prawdziwy Allen Nelson spędził ostatnie lata życia podróżując po Japonii i Okinawie, by mówić o wojnie i sumieniu, i właśnie w ten sposób jego świadectwo dotarło do reżysera, który przez większość swojej kariery krążył wokół tego samego tematu. Film stoi obok wcześniejszych wojennych filmów Tsukamoto jako kolejna próba pokazania walki bez chwały, zamykając nieformalną trylogię, którą twórca zrealizował w dużej mierze ręcznie i na własnych warunkach.

Na ekranie film dzieli się wyraźnie na dwie części. Części wietnamskie są najmocniejsze – bezsłowne fragmenty rzezi i strachu, gdzie kamera śledzi poszczególne twarze w chaosie, zamiast inscenizować spektakl. Druga połowa zamienia dżunglę na powolną pracę zdrowienia – sesje terapeutyczne i długie wspinanie się z powrotem ku czemuś w rodzaju pokoju. W ciągu 116 minut te dwa tryby mają współdzielić jeden film i nie zawsze mówią tym samym językiem.

Ten podział jest też największym obciążeniem filmu. Wczesne recenzje z obiegu festiwalowego opisują dwa walczące o kontrolę filmy: jeden – studium żołnierza uwięzionego przez okoliczności, drugi – rozrachunek z człowiekiem, który popełnił zbrodnie. Kilku krytyków zastanawiało się, czy obraz kiedykolwiek je godzi i czy pociąg ku odkupieniu nie wypiera wietnamskich istnień, które bohater pomógł zakończyć. Późna sekwencja wspólnego przebaczenia została przez niejednego pisarza odebrana jako sentyment sięgający po nagrodę, a nie uczciwe rozliczenie. Film, wymownie, nigdy do końca nie odpowiada na bezpośrednie pytanie z własnego tytułu.

Tego, czego film nie rozstrzyga, to czy łuk odkupienia może w ogóle pociągnąć sprawcę do odpowiedzialności, albo czy sama forma pozwala Nelsonowi ujść bezkarnie. Wietnamczycy pozostają w dużej mierze tłem dla amerykańskiego zdrowienia, a współczucie filmu płynie w jednym kierunku. To nie są małe zastrzeżenia wobec dzieła, które chce być traktowane jako dociekanie moralne, i będą towarzyszyć filmowi, gdziekolwiek będzie wyświetlany.

Rodney Hicks jako Allen Nelson w dramacie wojennym Shinyi Tsukamoto Mr. Nelson Did You Kill People (2026)
Rodney Hicks w filmie Mr. Nelson, Did You Kill People? (2026)

Nic z tego nie przyćmiło jego festiwalowej kariery. Mr. Nelson, Did You Kill People? miał premierę w konkursie na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji i zdobył Leoncino d’Oro, nagrodę młodego jury, zanim trafił do Toronto jako Special Presentation na swoją północnoamerykańską premierę. Wyprodukowany przez Kino Films we współpracy z Kinoshita Group, Cross Media International i wietnamskim Chanh Phuong Films, przybywa z festiwalową wiarygodnością, ale bez gwarancji szerokiej dystrybucji. Czy to impet przekształci się w międzynarodową dystrybucję, wciąż pozostaje otwartym pytaniem i nie potwierdzono daty premiery kinowej w Stanach Zjednoczonych.

Na razie najwyraźniejszą datą w kalendarzu jest Japonia, gdzie Kino Films otwiera film w kinach 11 września 2026 roku. Publiczność w innych miejscach będzie musiała poczekać, aż dystrybutorzy zdecydują, jak poradzić sobie z filmem wojennym, który nie oferuje łatwego pocieszenia i, zgodnie z własnym zamysłem, żadnej prostej odpowiedzi.

Obsada

Zdjęcia: The Movie Database (TMDB)

Tagi: , , , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.