Filmy

Co tak naprawdę nagrodziło Wenecja: nie filmy, ale akt ich oglądania

Martha O'Hara
Dodaj nas w Google

83. Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Wenecji zakończył się tydzień temu, a jego zwycięzcy już rozproszyli się w stronę premier, ale kształt werdyktu wciąż nie przestaje budzić kontrowersji. Odczytajcie siedem nagród jako listę, a wyglądają jak zwykły wybór — duński dramat, powrót Koreańczyka, puchar dla aktora, dokument, scenariusz. Odczytajcie je jako zdanie, a mówią coś węższego i dziwniejszego. Maggie Gyllenhaal nie nagrodziła najlepszych filmów minionych dwóch tygodni, ale raczej akt, który jest ich sednem: pracę bycia świadkiem drugiego człowieka i cenę, jaką się za to płaci. Woman Unknown, NAZA, a nawet sporny DAU — wspólny mianownik nie jest tu gatunek ani kraj. To obsesja na punkcie tego, kto może być oglądany, kto patrzy i ile to patrzenie kosztuje ludzi po obu stronach obiektywu.

Zacznijmy od filmu, który jury nie mogło przestać nagradzać. Woman Unknown zdobył Złotego Lwa i tym samym oddał Mathilde Arcel Puchar Volpiego dla najlepszej aktorki — dwie z najważniejszych nagród festiwalu dla jednego filmu, którego prawie żadne prognozy nie stawiały na szczycie. Dramat May el-Toukhy rozgrywa się w Danii w dniach po wyzwoleniu, a jego bohaterka, Marie, jest gospodynią, której życie wewnętrzne film w sposób zdecydowany odmawia oddania widzom. Ta odmowa jest sednem. To film o kobiecie, którą świat uparcie próbuje wyjaśnić, a która przez dwie godziny może pozostać niewyjaśniona. Jury pod przewodnictwem aktorki-reżyserki nagrodziło nie kreację, która wszystko ujawnia, ale taką, która wstrzymuje. El-Toukhy wykorzystała scenę, by podziękować Gyllenhaal za mówienie o braku równych szans dla reżyserek w konkursie, i zadedykować Lwa swojej nastoletniej córce. Argument filmu i argument jury były przez jedną noc tym samym zdaniem: widzieć kobietę jasno to nie to samo, co mieć prawo ją definiować.

Nagroda Specjalna Jury trafiła do NAZA, jedynego dokumentu w głównym konkursie, w reżyserii Yuvala Abrahama i Rachel Szor, złożonego z anonimowych zeznań. Już sam jego udział był deklaracją — konkursowe selekcje rzadko zostawiają miejsce na non-fiction — a decyzja jury o nagrodzeniu go zamieniła tę deklarację w politykę. Jeśli Woman Unknown opowiada o etyce patrzenia na jedną wymyśloną kobietę, NAZA opowiada o etyce patrzenia na udokumentowaną rzeczywistość i o ochronie, jakiej ten akt wymaga: anonimizacji, względach bezpieczeństwa, późnym dodatku do programu. Nagroda nie jest za temat. Jest za metodę świadczenia o rzeczywistości w warunkach, które czynią świadczenie niebezpiecznym. Obok Lwa czyta się to jako podkreślenie tej samej idei z przeciwnej strony granicy fikcji i dokumentu. Oba filmy pytają, co znaczy umieścić życie, prawdziwe czy wyobrażone, na ekranie, nie pochłaniając go, a jury odpowiedziało twierdząco w obu przypadkach.

A potem jest pozycja w werdykcie, która nie daje spokoju. Srebrny Lew dla najlepszego reżysera trafił do Ilii Chrzanowskiego za DAU, najbardziej kontrowersyjny tytuł tej edycji — projekt, którego metody wzbudziły zastrzeżenia już na własnej premierze, którego główna postać, dyrygent Teodor Currentzis, stał się obiektem ataków, a dyrektor festiwalu Alberto Barbera czuł się zobowiązany bronić go z podium. Jury, które przez dwa tygodnie stawiało na pierwszym planie etykę tego, kto i jak tworzy obraz, zarezerwowało swoją nagrodę reżyserską właśnie dla filmu oskarżanego o to, że robi to źle. Można to czytać na dwa sposoby i oba są niewygodne. Albo sprzeczność jest ślepą plamką — deklarowane wartości jury rozpadają się, gdy na stole leży brawurowe dzieło reżyserskie — albo jest zamierzona, panel odmawiający, by etyczny sprzeciw rozstrzygał kwestię warsztatu, i upierający się, że spór należy do konkursu, a nie poza nim. Skłaniam się ku drugiej opcji, ponieważ jury tak wyraźnie komunikujące swoje obawy nie wpada przez przypadek w swój najbardziej widoczny wybór. Ale dyskomfort jest treścią. Wenecja nie rozwiązała problemu DAU. Wypromowała go i wręczyła debacie drugi akt z trofeum w tle.

Zwróćcie też uwagę, czego jury nie zrobiło. Wild Horse Nine, film Martina McDonagha, zebrał najdłuższą owację festiwalu, a wyjechał z jedną nagrodą — Pucharem Volpiego dla najlepszego aktora dla Johna Malkovicha — a nie Lwem, którego zdawała się domagać atmosfera sali. Possible Love, powrót Lee Chang-donga i zgodny faworyt do głównej nagrody, także według naszego portalu, przesunął się o jeden stopień w dół, do Grand Jury Prize. Powszechnie typowana na najlepszego aktora rola Vincenta Lindona przekształciła się natomiast w nagrodę za scenariusz do A Good Little Soldier. Bucking Fastard Wernera Herzoga, który wielu stawiało na podium, wyjechał z niczym. Stawka, którą branża z góry skreśliła jako słaby rok, na papierze dała werdykt, którego nie przewidziały prawie żadne typy — zwykle to znak jury patrzącego na ekran, a nie na sezon. Różnica między tym, co czuła sala, a tym, co zrobiło jury, nie była usterką. To była metoda: brawa to werdykt o chwili oglądania; te nagrody były werdyktami o tym, do czego to oglądanie służy.

Nic z tego nie bierze się znikąd i to część tego, dlaczego to ważne. Od kilku sezonów najważniejsze festiwale dryfują w stronę filmów, które traktują akt patrzenia jako swój temat, a nie narzędzie — dokument obserwacyjny wdarł się do konkursu, fikcja odmawiająca schludnej historii, cytaty z uzasadnień nagród chwalące „spojrzenie” i „uważność”, jakby to były gatunki. To, co zrobiła 83. edycja, to wyostrzenie tego dryfu w tezę i postawienie na nią prawdziwych nagród, od góry do dołu, zamiast chowania trudnego tytułu do bocznej sekcji. Wstrzemięźliwy Złoty Lew to odważniejszy zakład niż grzeczny; dokument w sekcji Nagrody Specjalnej to mocniejsze zobowiązanie niż dokument w sekcji równoległej. Wenecja flirtowała z tą postawą wcześniej. W tym roku wzięła z nią ślub. To różnica między festiwalem, który podziwia bycie świadkiem, a takim, który organizuje wokół niego cały swój werdykt — i dlatego werdykt czyta się jako argument, a nie zbiór przypadków.

Wypada się od tego wszystkiego odciąć. Jury to targi, a nie manifesty, a krytyk zdeterminowany, by znaleźć tezę, może przypiąć ją do prawie każdej autorskiej listy — „etyka bycia świadkiem” jest na tyle elastyczna, że obejmie większość poważnych filmów w historii. Może Woman Unknown po prostu dostał najwięcej głosów, DAU miał najlepiej zrealizowany materiał, a to zgrabne zdanie, które ja czytam w siedmiu nagrodach, to wzorzec narzucony po fakcie na serię kompromisów w zamkniętym pomieszczeniu. To możliwe. Ale zbiegi okoliczności wskazują w jedną stronę — wstrzemięźliwy Lew, dokument zeznań, nagroda reżyserska dla najbardziej spornego aktu tworzenia obrazu tej edycji — wręczone przez jury, które mówiło nam głośno i wielokrotnie, na czym mu zależy.

Droga na przyszłość wije się teraz wokół tych wyborów. Woman Unknown opuszcza Lido jako najpewniejszy kandydat Danii do nagród sezonu, a Arcel jako odkrycie jesieni; Lee Chang-dong niesie Grand Prix w jesień zbudowaną dla powrotów autorów; film McDonagha ma komercyjną drogę, jaką mogą zbudować owacja i Volpi, a jakiej Lew nie mógłby poprawić. DAU niesie coś cięższego — wielką nagrodę zespawaną z nierozwiązanym sporem, z którym każdy dystrybutor i festiwal musi teraz zdecydować, jak postąpić. Należy się spodziewać, że pytanie o dokument w konkursie wróci w przyszłym roku z większą siłą, a programerzy, którzy widzieli, jak NAZA wygrywa, będą odrobinę odważniejsi w doborze repertuaru.

Jeśli jest jedna rzecz, którą można wynieść z 83. edycji, to ta: Wenecja spędziła dwa tygodnie, będąc opisywaną jako jury aktorsko-reżyserskie z zamiłowaniem do etyki, a potem uczyniła z tego opisu swój werdykt. Nagrody nie są tak naprawdę o siedmiu filmach. Są o jednym pytaniu, które festiwal zadawał z różnych stron — co jesteśmy winni ludziom, których stawiamy na ekranie — i o jury gotowym nagrodzić to pytanie, nawet gdy nie potrafiło na nie czysto odpowiedzieć. Spór o to, czy panel Gyllenhaal dobrze odczytał rok, przetrwa wszystkie tytuły w werdykcie. To najpewniejszy znak, że w ogóle odczytał rok.

Tagi: , , , , , ,

Dodaj nas w Google

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.