Sport

Daniel Jones znów pierwszym rozgrywającym Colts: ścięgno Achillesa się zrosło, wątpliwości nie

Jack T. Taylor

Indianapolis Colts powierzyli Danielowi Jonesowi coś, czego Nowy Jork zdecydował, że już nigdy nie odzyska: klucze do zespołu, bez dyskusji, bez rywalizacji o najwyższe stanowisko. Wchodzi na obóz jako niekwestionowany starter, quarterback odbudowany ścięgnem po ścięgnie, a według zakładu drużyny – także reputacja po reputacji. Ścięgno to część, którą każdy może obserwować, jak się goi. Reputacja to cięższa robota.

Historia, którą liga chce o nim opowiadać tego lata, to historia powrotu do zdrowia — czysty, bystry, przed terminem, porusza się, jakby urazu nigdy nie było. To pocieszająca historia i, na treningowym boisku, w dużej mierze prawdziwa. To także niewłaściwa historia. Problem Jonesa nigdy nie leżał w nogach. Chodziło o to, co działo się z resztą jego ciała, gdy kieszeń się zapadała.

Zastanówmy się, jak się tu znalazł. Giants wybrali go w pierwszej rundzie z Duke, a po jego jednym dobrym roku podpisali z nim czteroletnie przedłużenie za 160 milionów dolarów — pieniądze na franchise quarterbacka. Dwa sezony później posadzili go na ławce w 11. tygodniu, po cichu zdegradowali, by chronić pensję, której nie chcieli już gwarantować, i zwolnili na jego własną prośbę. Właściciel John Mara nazwał to obopólnym. Trener Brian Daboll powiedział, że Jones był “niczym tylko profesjonalistą.” Żadne z tych stwierdzeń nie oznacza, że chcieli go z powrotem.

Oto szczegół, który historia powrotu pomija. Zanim zerwał ścięgno Achillesa w zeszłym sezonie, Ben Solak z ESPN wyliczył, że Jones przez pierwsze siedem tygodni przewodził całej lidze w oczekiwanych punktach dodanych na zagranie pod presją — prawdziwie elitarny w momencie, gdy nadchodziła szarża. Od 8. tygodnia był ostatni. Ten sam quarterback, to samo ramię, dwóch różnych graczy, różniących się tylko tym, czy kieszeń się utrzymała. Koordynatorzy defensywy przeczytali tę książkę. Ich plan na Jonesa nigdy nie był skomplikowany: zmusić go do ruchu.

I to właśnie sprawia, że ten konkretny uraz jest czymś więcej niż medycznym przypisem. Achilles to ścięgno, od którego quarterback odbija się, by wejść w głąb kieszeni, uciec, ukraść tę pół sekundy, która zmienia sack w celne podanie. Jones odbudowuje dokładnie ten mechanizm, którego jego gra najbardziej potrzebuje, a który jego krytycy najbardziej kwestionują. Obserwując go w Indianie, Solak powiedział, że gdyby ktoś nie powiedział mu, że quarterback jest siedem i pół miesiąca po operacji, nigdy by się nie domyślił. Steichen nazywa rehabilitację “tak dobrą, jak to tylko możliwe.” Zachęcające — i nieistotne, dopóki żywy rusher naciera, a nikt nie gwiżdże.

Nie jest jedyną gwiazdą odbudowującą nogę tego lata. W Kansas City Patrick Mahomes bierze wszystkie powtórki pierwszego składu w masywnym ochraniaczu na kolano, wracając po zerwaniu ACL i LCL, których doznał w tym samym miesiącu co Jones. Chiefs po raz pierwszy od dekady nie awansowali do play-offów i przegrali dziewięć z dziesięciu meczów o jeden punkt, a mimo to nikt w futbolu nie wątpi, że Mahomes będzie Mahomesem; jego własny defensywny tackle wzruszył ramionami, mówiąc, że “skacze wokół, jest sobą.” Dwóch quarterbacków, dwie zniszczone nogi, jeden z pytajnikiem, drugi bez. Różnica nie leży w rezonansie magnetycznym. Chodzi o to, co każdy z nich zdążył zgromadzić przed urazem.

Indianapolis wiedziało o tym wszystkim i mimo to zapłaciło: dwa lata, 88 milionów dolarów, i żaden weteran nie został sprowadzony jako zabezpieczenie. Za Jonesem stoją Anthony Richardson, były wybór pierwszej rundy, którego własny sezon zakończył się w freakowym wypadku przed meczem i który zimą poprosił o odejście, oraz debiutant Riley Leonard, który dokończył rok, gdy Achilles Jonesa ustąpił. Żaden z nich nie stanowi zagrożenia, a raczej przypomnienie, jak cienki jest grunt pod jego stopami.

Więc czyste rollauty i ostre repetycje na obozie są realne i niczego nie rozstrzygają. Jones już udowodnił, że potrafi rzucać z nogi w szortach. Liczbą, która zdefiniuje jego sezon, jest ta, którą wskazał Solak: co robi w snapach, gdy kieszeń się rozpada, a ścięgno, które właśnie odbudował, jest jedyną rzeczą między nim a trawą. Nowy Jork nigdy nie czekał na odpowiedź. Indianapolis właśnie zagwarantowało 88 milionów dolarów, by ją usłyszeć.

Tagi: , , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.