Technologia

iPhone Duo: recenzenci The Verge pokochali składany telefon Apple, ale nie to, co tracą

Adrian Kessler

Apple zbudowało składany telefon, o który wciąż prosili ludzie. iPhone Duo otwiera się z kieszonkowego bloku w niemal tablet, składa się prawie bez śladu zagięcia, a jego nazwa jest tak czysta, że recenzenci z redakcji poświęcili jej cały akapit. Jeśli chodzi o sprzęt, argument jest w zasadzie zakończony: Apple i tak zawsze miało zrobić coś takiego i zrobiło to dobrze.

Sekret nie leży w specyfikacji. Chodzi o to, jak zareagowali na niego ludzie, którzy są najlepiej przygotowani, by zapragnąć Duo. Kiedy The Verge posadziło swoich recenzentów z pierwszym składakiem Apple, entuzjazm był prawdziwy – i tak samo wahanie – i oba wciąż lądowały w tym samym miejscu. Urządzenie w ich rękach żąda od nich rezygnacji z czegoś w zamian za ekran, którego pragnęli od lat.

Weźmy pod uwagę Nathana Edwardsa, starszego redaktora recenzji, który jest dokładnie kupcem, za którym goni Apple: ktoś, kto żyje z telefonami i od dawna chce więksego płótna. „Składany telefon brzmi świetnie i uwielbiam ten form factor” – powiedział – a potem się powstrzymał. Nie chce wrtęcić teleobiektywu ani oddwać Duo więcej swojej uwagi na jawie, niż obecny telefon już zabiera. To nie jest ceticyzm wobec gadżetów. To jasna interpretacja oferty na stolie.

Ponieważ oferta to zastępstwo, a nie dodatek. Tył Duo ma dwa aparaty – główny i ultraszerokątny, oba w wysokiej rozdzielczości – i żadnego dedykowanego teleobiektywu, czyli jednej soczewki, po którą sięga najczęściej użytkownik Pro. Apple reklamuje go jako prawie bezfałdowe cudo, a inżynieria włożona w zawias jest rzeczywiście gęsta. Ale dla kogoś, kto już ma Pro, przyjęcie Duo oznacza obniżkę aparatu na rzecz ulepszenia ekranu. Ekran daje; obiektyw zabiera.

Pozostali członkowie redakcji napotkali własną wersję te samej przeszkody. Jennifer Tuohy nazwała go „idealnym dla mnie urządzeniem… rozmiar, form factor, możliwości wielozadaniowe” w te samej chwii dodając „jest po prostu za drogi”. John Higgins docenił obietnicę ekranu, który rozwija się w coś więksego i przyznał, że „nie może przestać martwić się widocznym, rozpraszającym zagięciem” – dokładnie tę obawę, którą zawias ma rozwiać. Kevin McShane dojrzał zabójcę iPada mini w momencie, gdy pojawiła się obsluga Apple Pencil. Każda reakcja to „tak” z przypisem, a przypisy rymują.

Ten wzór to coś, co blask dnia premiery zwykle wygładza. Składany telefon, który recenzenci opisują jako idealny, którego wyraźnie chcą, ale nie decydują się w pełni zaangażować – to nie jest produkt nieudany. To bardzo drogi drugi telefon w stroju zastępcy. Cztnik Touch ID przesunął się do bocznego przycisku, a Face ID zniknął; aparat jest celowo prostszy niż w Pro; cena oscyluje powyżej najdroższego iPhone’a, jaki większość ludzi kiedykolwiek rozważy. Nic z tego nie wygląda na kompromis, w który Apple wkraczło przypadkiem. To wygląda jak kształt pierwszej generacji urządzenia halo – sprzedawane entuzjaście, stworzone, by podziwiać je najpierw, a polegać na nim później.

Specyfika dopełnia resztę. Duo łączy 5,4-calowy ekran zewnętrzny z 7,6-calowym wyświetlaczem wenętrznym, działa na tym samym czipie A20 Pro co iPhone 18 Pro i jest dostępne w kolorach Night Sky i Star White. Ma około pięciu milimetrów rozłożone i jedenastu złożone. Cena zaczyna się od 1 999 dolarów za 256 GB i wchodzi do 3 199 dolarów w najwyższej wersji. Przedsprzedaż rusza 16 października, a wysyłka telefonów 23 października w około 70 krajach.

Najbardziej sczera ocena padła z ust recenzentów, którzy chcieli się w nim zakochać i zapisali, dlaczego tego nie zrobili. Apple zbudowało składany telefon z listy życzeń. Po prostu wycenowało i skonfigurowało go dla marzenia, a nie codzienności.

Tagi: , , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.