Programy telewizyjne

Midnight Mass: mroczna opowieść o wierze i poczuciu winy

Molly Se-kyung
Dodaj nas w Google

Pierwsze ujęcie Midnight Mass pokazuje mężczyznę stojącego na rozdrożu, w strugach deszczu, z twarzą naznaczoną żalem i poczuciem winy. To Riley Flynn (Zach Gilford), który wraca na rodzinną wyspę po czterech latach spędzonych w więzieniu za spowodowany jazdą po alkoholu wypadek, w którym zginął człowiek. Ta scena od razu wyznacza ton siedmioodcinkowego miniserialu Netflixa w reżyserii Mike’a Flanagana: gotyckiego horroru zanurzonego w katolickiej symbolice, moralnej niejednoznaczności i ciężarze grzechu.

Flanagan, znany z The Haunting of Hill House i The Haunting of Bly Manor, wykorzystuje charakterystyczne dla siebie niespieszne tempo, by opowiedzieć o podupadającym miasteczku, którego mieszkańcy desperacko pragną zbawienia. Przybycie ojca Paula (Hamish Linklater), charyzmatycznego księdza o tajemniczej przeszłości, rozpala religijny zapał, który zdaje się przynosić zarówno cuda, jak i grozę. Midnight Mass to nie tylko serial grozy, lecz także opowieść o wierze, poczuciu winy oraz ludzkiej zdolności do okrucieństwa i odkupienia. Flanagan reżyseruje z rozmysłem: długie ujęcia i przedłużające się kadry budują atmosferę przytłoczenia. Siłą serialu jest właśnie zgłębianie tych tematów, zwłaszcza przez pryzmat katolicyzmu, do którego twórcy nawiązują poprzez częste odwołania do świętych, Pisma Świętego i sakramentów.

YouTube video

Mocną stroną serialu są aktorskie kreacje, a Linklater wyróżnia się jako ojciec Paul. Jego tajemniczy ksiądz jest postacią wielowymiarową: łączy w sobie charyzmę i ukryte zagrożenie, przez co widzowie do samego końca nie wiedzą, czego się po nim spodziewać. W trzecim odcinku ojciec Paul wygłasza kazanie o uzdrawiającej mocy wiary, a jego głos niesie się po pustym kościele. Linklater przykuwa uwagę, oddając zarówno żarliwość kapłana, jak i niepokojące wrażenie, że kryje się za nią coś więcej.

Kate Siegel w roli Erin Greene, ukochanej Riley’ego z dzieciństwa, wnosi do swojej postaci ciepło i głębię. Ich pełne niewypowiedzianych żalów i wciąż żywego uczucia, naznaczone napięciem spotkanie po latach to jedna z najbardziej poruszających relacji w serialu. Siegel z wyczuciem pokazuje wewnętrzne rozdarcie Erin, rozdartej między miłością do Riley’ego a obawą przed jego przeszłością. Samantha Sloyan jako Bev Keane kradnie każdą scenę w roli żarliwej parafianki, której wiara ociera się o fanatyzm. Wypowiada „Bóg działa w tajemniczy sposób” z tak głębokim przekonaniem, że te słowa brzmią wręcz złowieszczo.

Równie dobrze wypadają aktorzy drugoplanowi. Rahul Kohli jako szeryf Hassan wnosi spokój pośród nadprzyrodzonego chaosu, a Kristin Lehman w roli Annie Flynn, matki Riley’ego, daje przejmujący popis w piątym odcinku, gdy konfrontuje syna z jego przeszłością. Henry Thomas jako Ed Flynn, ojciec Riley’ego, gra z cichą intensywnością, oddając złożone emocje rodzica rozdartego między miłością a rozczarowaniem.

Midnight Mass nie jest jednak pozbawiony wad. Tempo bywa nierówne, a niektóre odcinki dłużą się, gdy serial zagłębia się w moralne dylematy mieszkańców i religijne spory. Choć poruszane tematy skłaniają do refleksji, chwilami spowalniają rozwój opowieści. Czwarty odcinek poświęca na przykład sporo czasu dyskusji o naturze grzechu. Jest ona intelektualnie zajmująca, ale sprawia wrażenie, jakby odciągała uwagę od elementów grozy, które początkowo przyciągnęły widzów.

Momentami serial zbyt nachalnie podchodzi też do tematu wiary i grzechu, a dialogi częściej służą objaśnianiu niż przypominają naturalną rozmowę. Zdarza się, że bohaterowie wygłaszają długie monologi o swoich przekonaniach lub wątpliwościach. Choć są one istotne dla wymowy całości, potrafią zaburzyć płynność narracji. Szczególnie wyraźnie widać to w szóstym odcinku, w którym kilka postaci wygłasza rozbudowane przemowy o wierze, przez co napięcie opada.

Serial ma również problem z odnalezieniem się w konwencji gatunkowej. Choć zdarzają się w nim sceny autentycznie przerażające, Midnight Mass bardziej interesuje zgłębianie tematów odkupienia i poczucia winy niż dostarczanie tradycyjnych horrorowych straszaków. Taka zmiana akcentów może rozczarować widzów oczekujących prostego, gotyckiego horroru. Wampiryczne wątki, pomysłowo przetworzone i połączone z tematami uzależnienia oraz utraty człowieczeństwa, pojawiają się dopiero późno, przez co zostaje niewiele czasu, by w pełni je rozwinąć.

Pod względem wizualnym Midnight Mass to prawdziwa uczta dla oczu. Flanagan umiejętnie wykorzystuje światło i cień, tworząc upiornie piękną estetykę, która wzmacnia gotycki klimat serialu. Wyspiarska sceneria sprawdza się znakomicie, a odcięcie od świata potęguje poczucie zagrożenia. Niektóre sceny zbyt mocno polegają jednak na nagłych wyskokach i głośnych dźwiękach, by wywołać napięcie, co odstaje od bardziej subtelnego podejścia serialu do grozy.

Midnight Mass wiele łączy z wcześniejszymi dziełami Flanagana, zwłaszcza zainteresowanie relacjami rodzinnymi i horrorem psychologicznym. Jednocześnie serial czerpie inspiracje z klasycznych gotyckich filmów grozy, takich jak The Omen i Nosferatu, a także z utworów literackich podejmujących temat wiary i zwątpienia, między innymi The Exorcist i Dracula. Fani wcześniejszych seriali Flanagana odnajdą tu znane motywy i rozwiązania stylistyczne, ale to skupienie na katolicyzmie wyróżnia tę produkcję na tle pozostałych jego dzieł.

Midnight Mass najpewniej trafi do widzów, którzy lubią niespiesznie rozwijające się horrory mocno osadzone w konkretnych tematach. Osoby zainteresowane opowieściami o wierze, poczuciu winy i odkupieniu znajdą tu wiele powodów do uznania. Z kolei widzowie szukający dynamicznego, pełnego akcji horroru mogą uznać powolne tempo i nachalnie eksponowane motywy za mniej porywające.

Ostatecznie Midnight Mass to wciągająca, choć niepozbawiona wad opowieść o wierze i poczuciu winy. Serial wymaga od widzów cierpliwości i zaangażowania, ale wynagradza je skłaniającymi do myślenia tematami oraz wybitnymi kreacjami aktorskimi.

Obsada

Zdjęcia: The Movie Database (TMDB)

Tagi: , , , , ,

Dodaj nas w Google

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.