Biznes i finanse

Paramount zdobywa zgodę FCC na kapitał z Zatoki i zamienia swoje redakcje w kartę przetargową

Victor Maslow
Dodaj nas w Google

Paramount uzyskał orzeczenie, którego chciał, a warunki tego zwycięstwa mówią o firmie więcej niż samo zezwolenie. Aby zadowolić federalnych regulatorów, Paramount Davida Ellisona zgodził się, aby państwowe fundusze majątkowe z Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Kataru finansowały jego ekspansję w zamian za obietnicę, że nigdy nie sięgną po ster. Regulator przyjął tę obietnicę. Ludzie, którzy obserwują, jak zachowują się państwowe pieniądze, gdy już znajdą się w redakcji – już nie.

Odrzućmy język o pokonanych przeszkodach, a ukaże się prostszy obraz. Federalna Komisja Łączności (FCC) została poproszona o uwierzenie, że grupa rządów może dostarczyć blisko połowę kapitału amerykańskiego nadawcy i pozostać, w praktyce, obserwatorem. Zgodziła się. To, co czyni tę decyzję niezwykłą, to fakt, że własna interpretacja komisji co do tej umowy pozostawała w niezręcznej sprzeczności z wnioskiem, który ostatecznie poparła.

Mechanizm to dwupoziomowa struktura akcji. Rodzina Ellisonów i RedBird Capital zachowują akcje z prawem głosu, a wraz z nimi formalną kontrolę nad licencjami. Fundusze z Zatoki Perskiej obejmują akcje bez prawa głosu – zysk ekonomiczny bez miejsca przy stole, przynajmniej na papierze. W oparciu o ten podział FCC odstąpiła od federalnego limitu, który zwykle ogranicza zagraniczną własność spółki posiadającej licencje nadawcze, uznając, że to kontrola, a nie gotówka, jest tym, co chroni prawo.

Tu liczby mają znaczenie i działają przeciwko temu pocieszeniu. Paramount twierdzi, że zagraniczne fundusze posiadałyby około 38,5 procent kapitału połączonej spółki. Szacunki samej komisji były znacznie wyższe – w niektórych odczytach sięgały nawet 85 procent – co jest luką na tyle dużą, że słowo „bez prawa głosu” brzmi mniej jak zabezpieczenie, a bardziej jak formalność. Gdy regulator zatwierdza strukturę, podczas gdy jego własna matematyka kwestionuje założenie, zgoda zaczyna przypominać decyzję o zaufaniu papierkowej robocie zamiast bodźcom.

Te pieniądze są prawdziwe i cierpliwe. Saudyjski Fundusz Inwestycji Publicznych zobowiązuje się do największego pojedynczego czeku, a pojazdy Kataru i Abu Zabi tuż za nim, co daje łącznie zastrzyk rzędu dziesiątek miliardów. Ten kapitał sprawia, że dążenie Paramountu do przejęcia Warner Bros. Discovery jest arytmetycznie możliwe. Wciąga to również w amerykańską spółkę medialną reputację rządów, które krytycy – w tym organizacje broniące wolności prasy i senatorowie – opisują jako wrogie samemu dziennikarstwu, które Paramount teraz posiada.

To jest odpowiedzialność, którą pomija relacja agencyjna. Free Press wezwało FCC do całkowitego odrzucenia wniosku, ostrzegając, że rządy stojące za funduszami zyskają „ogromną przewagę” nad Paramountem, a amerykańska publiczność zapłaci za to cenę. Senatorowie naciskali na przegląd bezpieczeństwa narodowego. Członek Izby Reprezentantów nazwał to złą umową dla konsumentów i wolności prasy w Ameryce. Żadne z nich nie musiało wymyślać argumentu; struktura umowy podała im go na tacy. CBS News i CNN – aktywa, które nadają Paramountowi obywatelską wagę – są właśnie tymi, które czynią z zagranicznego patronatu historię, a nie przypis.

A zezwolenie niczego nie zamyka. Kilkanaście stanów, na czele z Kalifornią, wciąż walczy w sądzie o zablokowanie fuzji ze względów antymonopolowych – to mur, którego błogosławieństwo FCC w żaden sposób nie obniża. Tymczasem czas ucieka: transakcja niesie ze sobą termin i karę liczona w milionach dziennie za każdy dzień opóźnienia. Ellison kupił sobie regulacyjne pozwolenie na kontynuowanie, a nie pozwolenie na dotarcie do celu.

Tak więc rozliczenie tutaj to nie grzywna ani załamanie akcji. Jest bardziej subtelne i bardziej niszczące. Paramount wygrywa swoje regulacyjne bitwy, zamieniając swoje redakcje w zabezpieczenie – wiarygodność CBS i CNN wystawiona jako dowód, że nic się nie zmieni, właśnie dlatego, że wszystko wokół tego, kto je finansuje, już się zmieniło. FCC przyjęła obietnicę. Sąd nie orzekł, pieniądze nie dotarły, a redakcje noszą teraz ciężar, którego nie pokaże żadna księga.

Tagi: , , , , ,

Dodaj nas w Google

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.