Biznes i finanse

Uber likwiduje 3300 stanowisk i wychodzi z Afryki, by sfinansować przyszłość robotaksówek

Victor Maslow

Uber zredukował 3 300 stanowisk korporacyjnych — dziesięć procent swojego globalnego zatrudnienia — i zakończył działalność w Nigerii oraz Ugandzie, co stanowi największą wewnętrzną redukcję zatrudnienia w firmie od czasu, gdy na początku pandemii zwolniła ona ponad 6 700 osób. Restrukturyzacja nie oznacza jednak, że firma się wycofuje. Oznacza, że zmienia kierunek.

Ludzkie koszty są konkretne i natychmiastowe. Każde zlikwidowane stanowisko to etat korporacyjny — nie kierowca pracujący jako niezależny kontrahent — ale to cięcie sygnalizuje coś, co wykracza daleko poza samą liczbę pracowników Ubera. Firma stawia na to, że narzędzia sztucznej inteligencji oraz spłaszczona struktura zarządzania są w stanie przejąć obowiązki nadzorcze i operacyjne, które jeszcze trzy lata temu wymagały większej liczby etatów. Ta logika przekształca zatrudnienie w sektorze technologicznym w sposób, który zagregowane dane z rynku pracy dopiero zaczynają rejestrować.

Restrukturyzacja Ubera jest precyzyjna w swoich celach. Warstwy zarządcze zostają zredukowane o dwadzieścia procent — w praktyce oznacza to likwidację jednego na pięć stanowisk nadzorczych w firmie, która rozbudowała średnie kierownictwo w czasie po-pandemicznej fali rekrutacji. Uber łączy też swoje działy technologii i dostaw w jedną jednostkę operacyjną — konsolidację, którą kierownictwo opisało jako działanie „prostsze i szybsze”. Według szacunków Wedbush Securities łączne działania przyniosą oszczędności rzędu około 1,75 miliarda dolarów — pieniądze, które Uber ma zamiar przekierować na rozwój ridesharingu, dostaw oraz pojazdów autonomicznych.

Restrukturyzacja niesie ze sobą również ostrą zmianę kulturową. Uber wymaga teraz od znacznie większej liczby pracowników powrotu do biura — jedynie jeden procent globalnej siły roboczej może pracować w pełni zdalnie. Polityka ta pogłębia formalną redukcję zatrudnienia: osoby, które liczebnie przetrwały cięcia, stają przed osobnym wyborem, czy są w stanie się do niej dostosować. Dobrowolna rotacja jako narzędzie obniżania kosztów jest trudniejsza do zmierzenia niż zwolnienia i trudniejsza do zakwestionowania.

Zakład na robotaxi zasługuje na krytyczne spojrzenie. Uber sprzedał swój pierwotny program autonomicznej jazdy w 2020 roku — po wydaniu ponad 700 milionów dolarów — ze stratą. Rynek, na który teraz powraca, jest bardziej konkurencyjny i mniej wyrozumiały. Waymo ma na koncie dziesiątki milionów przejechanych autonomicznie mil w ramach komercyjnej usługi. Zoox, wspierany przez Amazon, rozwija robotaxi budowane od podstaw pod własne potrzeby. Chińscy operatorzy, tacy jak WeRide i Momenta, działają przy niższych kosztach niż jakikolwiek obecny rywal w USA. 1,75 miliarda dolarów, które Uber planuje przekierować, to poważne zobowiązanie wobec wyścigu, do którego już raz przystępował i z którego już raz rezygnował.

Pracownicy, którzy są najbardziej narażeni na skutki tego strategicznego zwrotu, to nie 3 300 osób zwalnianych teraz — to szacunkowo 5,4 miliona aktywnych kierowców Ubera. Redukcje etatów korporacyjnych ograniczają wewnętrzne wsparcie, które historycznie służyło programom na rzecz kierowców i inwestycjom w poszczególne rynki regionalne. Wycofanie się z Afryki pokazuje, że Uber będzie opuszczał rynki, w których ekonomika stałego zarządzania operacjami z udziałem ludzi przestaje mieć sens. Dla kierowców w każdym mieście, w którym Uber wciąż działa, pytanie brzmi: kiedy ta kalkulacja dotyczy ich.

Pełny wpływ wrześniowej restrukturyzacji ujawni się w wynikach Ubera za trzeci kwartał, których publikacja zaplanowana jest na listopad. Firma zapowiedziała aktualizację dla inwestorów dotyczącą partnerstw w zakresie pojazdów autonomicznych oraz harmonogramu wdrożenia robotaxi jeszcze przed końcem kwartału.

Tagi: , , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.