Filmy

Christopher Nolan o krytyce Odysei: „Spędziłem 10 lat życia, zajmując się Batmanem“

Camille Lefèvre

Christopher Nolan nigdy nie był reżyserem, który kłóci się z publicznością, zanim zgasną światła. Gdy więc najgłośniejsza przedpremierowa burza w jego karierze zebrała się wokół Odysei — amerykańskie akcenty, zbroje, obsada, internetowa pewność ludzi, którzy widzieli tylko zwiastun — nie bronił filmu. W rozmowie z The Telegraph, którą przytoczył Variety, sięgnął za to po jedyną franczyzę, która już próbowała go złamać.

„Pamiętaj, spędziłem dziesięć lat życia, mierząc się z Batmanem.”

Brzmi jak wzruszenie ramion. To bliżej manifestu. Myśl, którą do tego dołączył — że przy Begins odziedziczył postać tworzoną przez ponad pół wieku, obciążoną wyobrażeniami wszystkich o tym, co reprezentuje, i nauczył się, że „w ogóle nie można się tym przejmować” — nie dotyczy tak naprawdę tolerowania ataków. Chodzi o to, gdzie powinna leżeć lojalność filmowca. Dla Nolana odpowiedzią nigdy nie była baza fanów. To tekst.

To najstarszy artykuł wiary autora, a Nolan jest jednym z nielicznych, którzy mogą go praktykować na skalę blockbusterów. Wyciągnął Batmana z neonowego kampu Batmana i Robina i odbudował go jako tragedię, a zrobił to, honorując źródło — w jego słowach — „interpretując je w najsilniejszy sposób, w jaki osobiście potrafisz” — interpretacja, która nie zasięga opinii sali. Ta sama dyscyplina przenika powściągliwość Dunkierki i moralne zawroty głowy w Oppenheimerze. Za każdym razem szum, który poprzedzał film — w tym niemal jednomyślne wątpliwości co do powierzenia Jokera aktorowi komedii romantycznych o imieniu Heath Ledger — okazywał się nie wiedzieć nic o filmie, który opisywał.

I to jest właśnie jego uwaga na temat Odysei. Zarzuty są realne i konkretne: zbroja przypominająca pewną maskę, współczesny angielski w ustach Homera i obsada (Lupita Nyong’o jako Helena, Elliot Page jako Sinon), która wywołała nagonkę wzmocnioną przez Elona Muska, który ogłosił, że Nolan „stracił swoją integralność”. Odpowiedź Nolana nie polega na tym, że krytycy się mylą. Chodzi o to, że są za wcześni. „Te rozmowy, które mają miejsce, zanim ludzie zobaczą film” – powiedział The Telegraph – „są zawsze nieistotne, ponieważ nikt, kto je prowadzi, nie wie jeszcze, czym naprawdę jest film”.

Zakład kryjący się pod tym zdaniem to ten, który stawiał przez całą karierę: że film, raz obejrzany, kończy dyskusję na jego temat. Dlatego uwaga o Batmanie brzmi jak zasłużona, a nie defensywna. Nie wygrał tej dekady w dyskursie; wygrał ją w montażu, trzema filmami, które przetrwały każdą wcześniejszą rozmowę o masce. Universal wypuszcza Odyseję w tym miesiącu, z Mattem Damonem jako Odyseuszem, Anne Hathaway jako Penelopą i Tomem Hollandem jako Telemachem, a film musi teraz zrobić to, czego nie mogły tweety.

W tym stanowisku kryje się ryzyko, a Nolan z pewnością o tym wie: „nieistotne” to łatwe słowo zza final cutu, a poemat sprzed trzech tysięcy lat niesie większy ciężar niż nawet Mroczny Rycerz. Ale spędził dekadę, udowadniając swoją metodę z człowiekiem w pelerynie. Teraz, gdy Odyseusz w końcu pojawia się na ekranach, jedynym ławą przysięgłych, której kiedykolwiek ufał, jest ta, która faktycznie obejrzała.

Tagi: , , , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.