Filmy

‘Odyseja’ Nolana nie zbankrutowała: bije rekordy — a Odyseja z AI, którą chce zrobić Musk, to prawdziwe świętokradztwo

Liv Altman

Każde pokolenie dostaje Odyseję, na którą zasługuje, a nasze otrzymało ją wśród chóru głosów twierdzących, że wszystko zostało zepsute, zanim ktokolwiek kupił bilet. Najgłośniejsze głosy w sieci już zdążyły napisać nekrolog: Christopher Nolan poszedł na „woke”, zbezcześcił Homera i zostanie za to ukarany. To, co wzięli za proroctwo, było tak naprawdę wyznaniem – że nie mają pojęcia, czym ten poemat zawsze był i jak przetrwał, wędrując z jednej kultury do drugiej przez prawie trzy tysiące lat.

Opowieść Homera w swej istocie jest historią o przebraniu. Jej bohater spędza drugą połowę eposu nierozpoznawalny, ukryty pod postacią żebraka we własnej sali; jej bogowie zmieniają kształt do woli; jej najsłynniejszy potwór to jednooka fantazja. To nigdy nie był dokument o epoce brązu i nigdy nie udawał, że nim jest. Joyce skompresował ją w jeden dubliński dzień. Średniowieczne widowiska w stylu „płaszcz i miecz” dały nam muskularnego, popołudniowego Ulissesa. Bracia Coen wypuścili ją w Missisipi czasów Wielkiego Kryzysu. Poemat przetrwał, bo każda epoka odtwarza go na swój obraz – wierność nigdy nie była przymierzem.

Więc żądanie „historycznie dokładnej” Odysei zawsze musiało zderzyć się z rzeczywistością i zderzyło się – spektakularnie. Film Nolana otworzył się z wynikiem ponad ćwierć miliarda dolarów na całym świecie przy budżecie wynoszącym rzekomo 250 milionów dolarów, co jest jedną z największych premier w jego karierze. Sam IMAX odpowiadał za mniej więcej jedną piątą tego otwarcia; film jest pierwszym fabularnym obrazem nakręconym w całości na kamerach IMAX. Krytycy nazwali go oszałamiającym, publiczność przyznała mu ocenę A w CinemaScore i 97 procent pozytywnych zweryfikowanych recenzji, a jak z pewną satysfakcją odnotował WIRED, przepowiednia „go woke, go broke” zamiast tego wyprodukowała to, co nazwano bezprecedensowym poziomem radzenia sobie.

Zarzuty były standardowym zestawem: Lupita Nyong’o jako Helena, Elliot Page w szeregach, wyolbrzymione twierdzenie o setkach tysięcy negatywnych głosów na zwiastun, które przerobiono na miliony wyświetleń. Elon Musk, który nazwał Nolana pochlebcą goniącym za „woke wymaganiami”, odpowiedział na sukces filmu nie oglądając go, ale obiecując, że jego silnik Grok wygeneruje „historycznie dokładną” Odyseję do końca roku – i rzucając sto milionów dolarów, by Mel Gibson nakręcił „prawdziwą”. To sformułowanie jest mimowolnie komiczne. Nie ma historycznie dokładnego sposobu na nakręcenie cyklopa.

I tu tablica wyników wojen kulturowych rozmija się z prawdziwą historią. To, co proponuje Musk, nie jest restauracją; to zastąpienie – bezautorska, zautomatyzowana, pozbawiona tarcia Odyseja wyczarowana z promptu. Zestawcie to z tym, co dzieje się w kinach, a kontrast staje się sednem sprawy. Publiczność nie tylko odrzuca etykietkę. Wybiera rzecz zrobioną ręcznie: fizyczny obiekt przepuszczony przez kamery kosztujące po pół miliona dolarów sztuka, wyświetlany na mniej niż czterdziestu ekranach na Ziemi, które wciąż mogą odtwarzać prawdziwe 70mm kino, o dowolnej godzinie, na którą uda się znaleźć miejsce.

To ironia, którą zarówno triumfujący, jak i radzący sobie pomijają. Jeśli któraś z oferowanych Odysei zasługuje na miano „profanacji”, to ta syntetyczna – mit ogołocony z treści, jego autorstwo rozpuszczone w modelu. Wersja, którą ludzie znoszą poranne seanse, by zobaczyć, jest przeciwieństwem: żmudna, niepowtarzalna, wyraźnie stworzona rękami. Poemat zawsze nagradzał kulturę gotową podjąć trud opowiedzenia go na nowo. Ta kultura podjęła ten trud.

Homerowy Odyseusz wygrywa na końcu nie siłą, ale byciem niedocenianym we własnej sali. Film Nolana i tłumy ustawiające się w kolejce przed świtem, by go zobaczyć, właśnie rozegrały tę samą strategię – a zalotnicy wciąż twierdzą, że konkurs był ustawiony.

Tagi: , , , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.