Filmy

Willa Holland balsamuje zmarłych, a demon nosi ich twarze w filmie Asystent kostnicy

Martha O'Hara

Sala jest cała ze stali nierdzewnej i niskiego brzęczenia jarzeniówek, tego światła, które spłaszcza skórę i barwi wszystko na kolor wstrzymanego oddechu. Tutaj Rebecca Owens spędza swoje noce: sama ze świeżo zmarłymi, z odpływem w podłodze i listą czynności, które groza od zawsze uznaje za nieznośnie intymne. Umyć, zabalsamować, zamknąć oczy, podpisać formularz. Asystent kostnicy czerpie swój lęk wprost z tej procedury, z dotykowej cierpliwości przygotowywania ciała, podczas gdy coś w ciemności zaczyna oddychać razem z nią.

Rebecca nie jest wrzeszczącą naiwną dziewczyną, lecz dyplomowaną balsamistką z rozbitą przeszłością, odzyskującą trzeźwość uzależnioną, która przyjęła tę pracę, bo była jedyną, która ją zechciała. To, co zaczyna się jako rutyna, całe w papierkowej robocie, chłodni i mentorze dwoje drzwi dalej, tężeje w coś innego, gdy zwłoki zaczynają mówić pożyczonymi głosami, a demon zaczyna przymierzać twarze zmarłych. Centralne zadanie jest tym, które uczyniło z pierwowzoru obsesję: prawidłowo nazwać tę istotę albo zostać przez nią zabranym.

YouTube video

Obsadzenie Willi Holland w roli Rebekki to najczytelniejszy argument filmu za tym, czym chce być. Holland gra ją nie jako final girl, lecz jako kogoś już wyczerpanego, zanim jeszcze zaczyna się nawiedzenie, co utrzymuje strach w rejestrze psychologicznym, a nie jedynie odruchowym; ta kobieta walczy z własną historią, nim jakikolwiek demon pojawi się, by mu ją wyliczyć. Naprzeciw niej Paul Sparks wnosi swój szczególny rejestr cichego niepokoju do Raymonda Delvera, mentora z zakładu pogrzebowego, którego uprzejmość nigdy do końca nie zamienia się w coś, czemu można zaufać. Ta forma na dwoje, młodsza kobieta i starszy mężczyzna znający sekrety budynku, daje nadprzyrodzonemu materiałowi ludzki obwód, wzdłuż którego może płynąć.

Reżyser Jeremiah Kipp przychodzi tu z długiego pasma pracy nad formami krótkimi i kinem gatunkowym, a adaptuje jeden z bardziej cenionych ostatnich przykładów niezależnej gry grozy, grę, której moc leżała niemal całkowicie w rytuale z perspektywy pierwszej osoby i w poczuciu winy gracza. Ten rodowód ma znaczenie. Film ląduje pośrodku obecnej fali małych gier grozy przeskakujących na ekran, tego samego nurtu, który wyniósł Five Nights at Freddy’s i Iron Lung z konsoli do kina. Scenarzyści Tracee Beebe i Brian Clarke dzielą się kredytem za adaptację, a ponieważ to Clarke zbudował oryginalną grę, przekład pozostaje przynajmniej blisko źródła, które zapewniło jej grono wiernych.

Pod mechaniką opętania grze, a teraz filmowi, chodzi o winę jako dług nie do spłacenia. Demon nie tyle atakuje, ile oskarża, drążąc w tym, co Rebecca zrobiła i czego zaniechała, nosząc zmarłych niczym maski, by dosięgnąć żywej kobiety. Groza rozgrywana w kostnicy żywi się bliskością, a tutaj zmarli są mniej potworami, a bardziej dowodem. Opieka nad nimi staje się nocną spowiedzią, a Kipp każe kamerze wciąż wracać do dłoni, do narzędzi, do drobnych klinicznych gestów, które cierpliwość czyni nieznośnymi.

Kipp i jego zespół traktują zakład pogrzebowy jak osobną postać. River Fields to całe zdarte linoleum i sodowo oświetlone korytarze, miejsce, w którym paleta schodzi ku sinozielonym podbiegnięciom krwią i brązowi starego drewna, gdzie każda czysta powierzchnia czyta się jak coś, co czeka, by je splamić. Strachy żyją mniej w tym, co wyskakuje, a bardziej w samej kompozycji, w długo trzymanych kadrach, które pozwalają kształtowi wyłonić się na skraju światła, zanim Rebecca albo widownia będzie gotowa go nazwać. To film, który rozumie, że kostnica jest przerażająca najpierw jako pokój, a dopiero potem jako nawiedzenie.

Tego, czego film nie może odziedziczyć, to dokładnie to, co czyniło grę przerażającą. Na konsoli groza była współuczestnicząca. To ty sam musiałeś wybrać, a błędna identyfikacja była twoją porażką, zapisaną w twoim własnym wahaniu. Film odbiera tę sprawczość i żąda od nieruchomej kamery odtworzenia lęku, który niegdyś zależał od nerwów gracza. Adaptacje gier opartych na atmosferze i pętli regularnie tracą to tarcie, i wcale nie jest przesądzone, że River Fields nakręcone w zwykłym ujęciu sprawi, iż bierny widz poczuje się uwikłany tak jak pad w dłoni. Skoki grozy zadziałają; wina to trudniejszy import.

Willa Holland as Rebecca Owens in The Mortuary Assistant, 2026
Willa Holland in The Mortuary Assistant (2026)

Do obsady wokół Holland i Sparksa należą John Adams, Mark Steger jako postać figurująca jedynie jako The Mimic, Emily Bennett, Shelly Gibson i Keena Ferguson. Film trwa dziewięćdziesiąt jeden minut i powstał pod szyldem Dread wytwórni Epic Pictures wspólnie z Traverse Terror, w amerykańsko-brytyjskiej koprodukcji. Do widzów dociera za pośrednictwem Shudder, streamingowego domu grozy, który po cichu stał się domyślnym adresem dla dokładnie tej wielkości i temperatury kina gatunkowego.

The Mortuary Assistant, czyli Asystent kostnicy, wszedł do wybranych kin w Stanach Zjednoczonych 13 lutego, zanim pod koniec marca trafił do Shudder i AMC+, z brytyjskim terminem Shudder również pod koniec marca. Polska premiera kinowa nie została jak dotąd potwierdzona. Czy zasłuży na swoje strachy czymś więcej niż głośnością, jego centralne wyzwanie pozostaje nienaruszone: prędzej czy później trzeba wypowiedzieć imię tego, co czai się w ciemności, i mieć pewność, że jest właściwe.

Obsada

Tagi: , , , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.