Muzyka

Dziedzictwo Swaya DaSafo to nie nagrody – to wzór, który zostawił brytyjskiemu rapowi

Alice Lange
Dodaj nas w Google

Kiedy brytyjski rap mówi o pójściu własną drogą, cytuje Swaya DaSafo – nawet jeśli nie zdaje sobie z tego sprawy. Napływające w tym tygodniu hołdy sięgają po słowo „pionier” i pasuje ono, ale jednocześnie sprowadza go do roli gabloty z trofeami. To, co naprawdę zostawił scenie, jest trwalsze niż jakakolwiek nagroda: działający model tego, jak brytyjski raper może zwyciężyć, nie czekając, aż ktoś go wybierze.

Oczywiste wspomnienie kręci się wokół hitów i wyróżnień, a jego ghańskie korzenie traktowane są jako miły biograficzny akcent. Wszystko to prawda, ale nie w tym rzecz. Patrząc od środka branży, ważne w Swayu było coś strukturalnego. Pojawił się w momencie, gdy brytyjscy raperzy wciąż traktowani byli jak statyści Amerykanów – oczekiwano, że będą brzmieć jak importowane gwiazdy albo poczekają na wielką wytwórnię, która da im szansę – a on po prostu odmówił przyjęcia tej roli.

Dowodem były nagrody MOBO. Zdobył tytuł najlepszego hip-hopu jako niezwiązany kontraktem artysta, pokonując 50 Centa i The Game – w czasach, gdy system nie był stworzony do nagradzania londyńczyka pracującego we własnej sypialni. Organizatorzy MOBO, oddając mu hołd po śmierci, powiedzieli, że to zwycięstwo „było prawdziwym oświadczeniem na temat talentu, kreatywności i potencjału płynącego z Wielkiej Brytanii”. To oświadczenie dotyczyło zarówno tego jak, jak i kto: nie potrzebowałeś amerykańskiej rekomendacji ani zaliczki od wytwórni, by być najlepszym raperem w pomieszczeniu.

YouTube video

Potem zrobił to, co większość artystów tylko obiecuje – zbudował infrastrukturę. Własny imprint, Dcypha Productions (gra słów z nazwiskiem), pozwolił mu zachować kontrolę twórczą, zamiast wynajmować ją od firmy. Z tej bazy stał się pierwszym brytyjskim raperem, który zdobył BET Hip Hop Award, i przekroczył Atlantyk na własnych warunkach, a nie na warunkach wielkiej wytwórni: umowa w orbicie Akonowego Konvict Music, gościnny udział na Lasers Lupego Fiasco, albumie, który trafił na szczyt list przebojów. Lekcja, którą obecni brytyjscy artyści przyswoili bez przypisu, brzmi: własność niesie dalej niż hit.

Część, którą wspomnienia pośmiertne składają na karb dziedzictwa, jest prawdopodobnie tym, co zrobił najbardziej przyszłościowego. Urodzony w Londynie w ghańskich rodziców, wytyczył szlak między dwiema scenami, zanim ten szlak stał się motorem wzrostu brytyjskiej muzyki. „Black Stars” było miłosnym listem do diaspory; jego współpraca z Sarkodiem połączyła brytyjskie zwrotki z akryjską maszyną pop na lata przed tym, zanim wytwórnie zaczęły gonić za crossoverem afroswingu i afrobeatu. Pokolenie płynnie przemieszczające się między Londynem a Lagos, Londynem a Akrą, przechodzi przez korytarz, który on pomógł przetrzeć.

YouTube video

Szczerze mówiąc, pożegnanie wciąż się kształtuje. Wiadomość o jego śmierci potwierdziły osoby mu bliskie, a nie oficjalne oświadczenie; przyczyna nie została ujawniona. Zmarł w domu w Ghanie – kraju, który nigdy nie przestał być częścią jego twórczości.

Katalog broni się sam w sobie. Jego debiut, This Is My Demo, sprzedał się w ponad pięćdziesięciu tysiącach egzemplarzy i został nominowany do Mercury Prize; potem pojawiło się The Signature LP. „Still Speedin’” trafiło do brytyjskiej Top 20, a „Level Up” z Flux Pavilion wdarło się do Top 10 – seria, która stanowiłaby główne osiągnięcie w większości karier. Tutaj odczytuje się to niemal jako wątek poboczny. Miał 44 lata, a kilka dni przed śmiercią obchodził urodziny.

Kuszące jest uhonorowanie go w sposób sentymentalny: playlista, emotka świeczki, jeszcze kilka razy słowo „pionier”. Prawdziwszy hołd ma charakter strukturalny. Każdy brytyjski artysta bez kontraktu, który traktuje posiadanie mastera jako coś oczywistego, każdy twórca kursujący między studiem w Wielkiej Brytanii a zachodnioafrykańskim, jakby drzwi zawsze były otwarte – to właśnie jest spuścizna Swaya DaSafo i wciąż przynosi zyski.

Tagi: , , , , ,

Dodaj nas w Google

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.