Muzyka

Eurodance nie zniknął. Stał się szablonem, który pop ciągle kopiuje

Noah Brandt

Eurodance to nie nostalgią. To system produkcyjny: zestaw strukturalnych decyzji dotyczących tempa, tonacji, architektury wokalu i rozmieszczenia emocjonalnych kulminacji, który okazał się tak skuteczny w wywoływaniu reakcji przyjemności, że producenci popowi sięgają po niego do dziś. Haczyki trafiają w to samo miejsce w mózgu za każdym razem. Ta niezawodność utrzymała formułę przy życiu długo po komercyjnym szczycie gatunku.

Formuła, która przetrwała własną śmierć

U podstaw eurodance działał, łącząc trzy składniki, które większość gatunków popowych trzymała osobno: wysokoenergetyczny elektroniczny podkład w tonacji durowej, zwykle między 130 a 145 BPM; żeński wokalny haczyk zbudowany z myślą o powtarzalności i emocjonalnej klarowności; oraz – w wielu utworach – męską rapowaną zwrotkę, która zapewniała kontrast i narracyjny napęd. To była funkcjonalna konstrukcja. Maksymalizowała przepaść między napięciem w zwrotce a odprężeniem w refrenie, skompresowana w struktury rzadko przekraczające cztery minuty.

Brzmienie miało swój komercyjny szczyt w Europie, zanim istniało streamowanie, co oznacza, że większość jego podstawowego katalogu nigdy nie osiągnęła globalnego zasięgu, na jaki zasługiwała jakość produkcji. Artyści tacy jak Haddaway, 2 Unlimited, La Bouche i Culture Beat dominowali na europejskich listach przebojów i w klubach, pozostając w dużej mierze niewidocznymi na zestawieniach zdominowanych przez grunge i wczesny hip-hop. Ta geograficzna izolacja stworzyła konkretną lukę: techniki produkcyjne przeniknęły do mainstreamowego popu przez producentów, którzy wchłonęli formułę, podczas gdy nikt nie śledził genealogii.

Niedoceniona migracja

To, co łączy taneczne nagrania Dua Lipy z podejściem Charli XCX do emocjonalnych haczyków i sposobem, w jaki grupy K-popowe, jak aespa, konstruują swoje produkcyjne szczyty, nie jest przypadkiem. To wspólny zestaw narzędzi: decyzje o tym, gdzie umieścić emocjonalną kulminację, jak zbudować kontrast między energią zwrotki a odprężeniem refrenu i jak używać tekstur syntezatorów, by sygnalizować euforię, zanim słuchacz świadomie rozpozna manipulację. Producenci eurodance, którzy tworzyli te techniki pod presją komercyjną i przy ograniczonych budżetach, stworzyli coś trwałego właśnie dlatego, że działało to w warunkach ograniczeń.

Cykl nostalgii wzmacnia to zjawisko, ale go nie wyjaśnia. Publiczność na rynkach, gdzie eurodance był formatywny, wraca do niego z dorosłą siłą nabywczą i rosnącą kuratorską wiarygodnością, dając gatunkowi łuk odkupienia, którego nigdy nie potrzebował estetycznie, ale który teraz daje mu kulturowe pozwolenie na otwarte cytowanie. To, co kiedyś uchodziło za tandetne, dziś rozumiane jest jako camp, a potem jako fundament. Zmiana słownika ma znaczenie, bo pozwala współczesnym artystom przyznawać się do wpływu bez stygmatu.

Argument sceptyka głosi, że to odzyskiwanie spłaszcza to, czym był eurodance: szczerze populistyczną muzyką tworzoną pod presją komercyjną dla konkretnej społecznej funkcji. Utwór Charli XCX, który zapożycza mechanikę haczyków bez kontekstu, z którego te mechaniki pochodzą, tworzy coś mniej uczciwego niż oryginał. Napięcie nie jest rozwiązywane przez revival. To revival je wytwarza.

Relacja między eurodance a pokrewnymi europejskimi tradycjami elektronicznymi jest częścią tej samej historii. Relacja MCM o tym, jak Angèle i Justice przekształcili dziedzictwo French Touch dokumentuje równoległy proces: odrzucona komercyjna tradycja elektroniczna odzyskuje krytyczną pozycję, ponieważ współcześni artyści używają jej z intencjonalnością, a nie ironią.

Najbardziej uczciwa wersja revivalu eurodance dzieje się u artystów, którzy nie nazywają go w ten sposób. Oni po prostu budują haczyki, które działają.

Tagi: , , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.