Filmowcy

Ingmar Bergman, syn pastora, który przez sześćdziesiąt lat pytał Boga przez kamerę

Penelope H. Fritz

Są reżyserzy, którzy filmują świat, i reżyserzy, którzy filmują wnętrze własnej głowy. Bergman był jednym i drugim równocześnie — dlatego oglądanie go w najlepszym wydaniu przypomina przypadkowe podsłuchanie rozmowy kogoś, kto nie może zasnąć. Partia szachów ze Śmiercią w Det sjunde inseglet nie była metaforą: to był argument teologiczny prowadzony z wizualną precyzją, a fakt, że rycerz nie wygrywa, jest właśnie sednem sprawy.

Ernst Ingmar Bergman urodził się w Uppsali w Szwecji, jako syn luterańskiego pastora, który karał dzieci, zamykając je w ciemnych szafach. Dorastał otoczony kościelnymi obrazami — średniowiecznymi ołtarzami, świecami, architekturą winy — i odcisnęło się to na nim tak głęboko, że dekady świeckiego filmowania nigdy tego nie wymazały. Jak sam wspomina w pamiętnikach Laterna Magica, kościół był miejscem, gdzie nauczył się widzieć: ciemność, światło, twarze poddane obserwacji.

Jego droga zaczęła się w teatrze, w tym jako dyrektor Kungliga Dramatiska Teatern w Sztokholmie. Przełom na arenie międzynarodowej przyniosło Sommaren med Monika w 1953 roku, ale dopiero Det sjunde inseglet i Smultronstället — oba z 1957 roku — uczyniły z Bergmana własną kategorię kinematograficzną.

Persona z 1966 roku rozpuściła granicę między dwiema kobietami w sposób, który wciąż nie doczekał się adekwatnego słownika krytycznego. Viskningar och rop z 1972 roku filmowało umieranie w kolorze z taką precyzją, że stało się stałym punktem odniesienia. Scener ur ett äktenskap z 1973 roku, pierwotnie serial telewizyjny, wiwisekował małżeństwo z chłodem chirurga i bólem uczestnika. Trylogia Wiary pytała, czy Bóg, który odmawia mówienia, może być w ogóle Bogiem.

Afera podatkowa z 1976 roku — niesłuszne aresztowanie podczas próby sztuki Strindberga, po którym nastąpiło załamanie nerwowe i osiem lat emigracji w Monachium — złamała coś w nim. Do Szwecji wrócił w 1984 roku, ale nigdy w pełni do życia publicznego, które zajmował przed egzylem. Osiadł na stałe na Fårö. Jego ostatnim filmem był Saraband z 2003 roku, nakręcony w wieku osiemdziesięciu czterech lat. Zmarł na Fårö 30 lipca 2007 roku.

Stulecie jego urodzin w 2026 roku przyniosło czterdzieści nowych restauracji Szwedzkiego Instytutu Filmowego oraz retrospektywę 47 filmów w Film Forum w Nowym Jorku. Pytanie, które Bergman stawiał bez przerwy — czy milczenie z zaświatów jest porzuceniem czy po prostu kondycją człowieka — nie doczekało się odpowiedzi. Filmy pozostają.

Tagi: , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.