Filmy

Cyclops Kita Connora: reżyserski zakład o rolę, którą kino X-Men wciąż zawodzi

Wybór Kita Connora na Cyclopsa wygląda na reżyserski instynkt, a nie poszukiwanie sobowtóra. Pytanie nie dotyczy aktora, lecz tego, czy maszyna Marvela pozwoli oddychać wizji Jake'a Schreiera.
Camille Lefèvre

Każda ekranowa era X-Menów potykała się o tego samego mężczyznę. Nie o tego dzikiego, który sprzedaje plakaty, ale o tego, który ma przewodzić: Scotta Summersa, chłopca, którego moc jest raną, którą musi celować. Cyklop to dyscyplina, na którą franczyza nigdy nie miała cierpliwości w filmowaniu, postać, którą kino wciąż sprowadza do szczęki i wizjera, podczas gdy historia ucieka za Wolverine’em. Dlatego wiadomość, że Kit Connor jest wyborem Marvela do tej roli, mniej znaczy jako wyrok fanów, a bardziej jako wskazówka, jak ten restart zamierza go odczytać.

Interesujące jest bowiem nie to, czy Connor wygląda jak Scott Summers. Chodzi o to, że wybór ten jest czytelny jako reżyserski instynkt, a nie korporacyjne poszukiwanie szczęki. Jake Schreier, który kieruje restartem, jest filmowcem aktorów; jego Thunderbolts zebrało młody zespół i kazało mu nieść wewnętrzność, uszkodzenia noszone w środku — przeciwieństwo opancerzonego blockbusterowego odruchu. Cyklop jest właśnie rolą o wnętrzu — człowiekiem zdefiniowanym przez wysiłek trzymania się zamkniętym. Praca Connora mieszkała w tym miejscu. Czułość z Heartstopper, kruszejąca kontrola z Warfare, czujność, którą obdarzył animowanego ptaka: to są występy powściągliwości, jaźni trzymanej pod ciśnieniem. To spójna teoria tej postaci i to teoria Schreiera, do której doszedł, według doniesień branżowych, po miesiącach spotkań i testów, zanim podjął decyzję.

Deadline ujawnił wybór, ale ani Marvel, ani przedstawiciele aktora nie potwierdzili go oficjalnie — zwykła choreografia ujawnienia, które chce szumu bez zobowiązań. Widoczny jest kształt zespołu, który się wokół niego formuje, i jest on spójny: Samara Weaving jako Emma Frost, Sadie Sink krążąca wokół Jean Grey, mutanty obsadzone na tyle młodo, by można było w nich żyć przez dekadę, a nie wprowadzać ich i wycofywać. To nie jest przypadek wolnego miejsca. To plan zbudowania trupy aktorskiej i zaufania twarzom, które publiczność jeszcze nie przypisała do tych ról.

Sceptycyzm, który warto mieć, nie jest wymierzony w Connora. Jest strukturalny. Ekran widział już zdolnych Cyklopów i ich zmarnował — Jamesa Marsdena, podporządkowanego wątkowi Wolverine’a i ostatecznie wypisanego, przywołanego teraz na zwycięskie okrążenie w multiwersum; Tye’a Sheridana, któremu wręczono wizjer w filmach z młodszej linii czasowej i nie dano prawie nic poza nim. Porażką nigdy nie był casting. To była maszyna, która traktuje Scotta Summersa jako kawałek tkanki łącznej między sekwencjami akcji, przywódcę, przy którym żaden film nie chce usiąść w jego przywództwie. Pytanie, które ten restart naprawdę stawia, brzmi, czy aparat budowania świata Marvela, z jego zobowiązaniami wobec większej linii czasowej, pozwoli odczytaniu postaci przez Schreiera oddychać — czy też zmieli go z powrotem w tę samą funkcję fabularną, którą ta rola zawsze miała.

Istnieje wersja, która działa, i nie jest głośna. To film, który rozumie Cyklopa jako argument w centrum X-Menów — tezę, że powściągliwość jest formą mocy, że człowiek, który musi celować własnymi oczami, jest moralnym kręgosłupem zespołu zbudowanego z ludzi, których świat wolałby się bać. Connor może to zagrać. Otwartym pytaniem jest, czy będzie mu na to pozwolone, czy też wizjer znów będzie grał.

Marvel nie podał daty premiery filmu, a ujawnienie jest dozowane po jednym nazwisku. Co zostało zdecydowane, to trudniejsza rzecz: że najbardziej niewdzięczna rola X-Menów spoczywa teraz na młodym aktorze wybranym za to, co może w sobie utrzymać, przez reżysera, który zdaje się wiedzieć, że to cała rola. Jeśli mówią poważnie, wizjer pozostanie zamknięty, a mężczyzna za nim wreszcie dostanie swój film.

Tagi: , , , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.