Filmy

Ojciec chrzestny III, domknięcie sagi w operowym sycylijskim zmierzchu, olśniewające i żałobne

Martha O'Hara

Pierwszą rzeczą, jaką daje nam Ojciec chrzestny III, jest barwa żalu. Gordon Willis zalewa ekran wypolerowanym złotem i bursztynem kościelnych witraży, światłem świec i starych pieniędzy, a w to światło wchodzi Michael Corleone – posiwiały i przygarbiony, z podkrążonymi, czujnymi oczami – przyjmując papieski order w sali ciężkiej od kadzidła i aksamitu. Obraz jest piękny i jest wyczerpany, a ta sprzeczność – przepych narzucony na umierającego człowieka – stanowi cały film zamknięty w jednym kadrze.

Francis Ford Coppola pomyślał to nie jako kolejny wzlot, lecz jako rozrachunek. Michael, chory od pamięci o bracie, którego zabił, chce wyjść z krwawego interesu i wejść w łaskę, próbując ją kupić jedynym sposobem, jaki zna: fortuną dość wielką, by Kościół przymknął oko. Wlewa pieniądze Corleone w pobłogosławioną przez Watykan spółkę holdingową i znajduje, zamiast rozgrzeszenia, korupcję głębszą i starszą – bankierów, kardynałów, otrutego papieża. Wokół niego tłoczy się nowe pokolenie: jego siostra Connie, zahartowana w cichą egzekutorkę, jego córka Mary zakochana w niewłaściwym kuzynie i Vincent, nieślubny syn Sonny’ego, same zęby i apetyt, czekający, by stać się tym, czym Michael przez cały film usiłuje przestać być.

Al Pacino gra starego dona jako człowieka, który spiera się z Bogiem i przegrywa, gniew wcześniejszych filmów przygaszony w coś zmęczonego i błagalnego; jego scena spowiedzi, gdy na wpół się załamując przyznaje, że rozkazał zabić Freda, to najsurowsze aktorstwo w całej trylogii. Vincent Andy’ego Garcíi – dziki, czarujący, sprężynowiec w smokingu – przyniósł filmowi jego jedyną nominację aktorską i dostarcza mu tętna. Uśmiechnięty Don Altobello Eliego Wallacha i Connie o krzemiennych oczach Talii Shire dopełniają dworu zdrajców. Słynną raną jest Sofia Coppola, wcielona w ostatniej chwili w rolę Mary, a niepokój wokół jej gry kładł się cieniem na filmie przez dziesięciolecia; trudniej przyznać, jak bardzo żałoba tego obrazu i tak trafia.

The Godfather Part III (1990)
Ojciec chrzestny III – oryginalny plakat kinowy. Paramount Pictures.

Willis filmuje Sycylię jako pejzaż z kamienia i złotego pyłu, ten sam malarski instynkt, który sprawił, że dwa pierwsze filmy wyglądały jak Rembrandty zbrodni, a Dean Tavoularis buduje świat kardynalskich apartamentów i palermskich pałaców, wyrzeźbiony jakby z dymu świec. Coppola pozwala wsiąkać prawdziwemu światu: fabuła oparta jest na skandalu Banco Ambrosiano, na finansiście Robercie Calvim znalezionym powieszonym pod londyńskim mostem, na papieżu rządzącym trzydzieści trzy dni, który umarł zbyt dogodnie – własny labirynt Kościoła zastępuje wszystko, czego Michaelowi nigdy nie wybaczono. Muzyka Carmine’a Coppoli każe dawnemu walcowi Nina Roty wciąż krążyć pod spodem, melodii z młodszej, głodniejszej sagi, granej teraz nad pogrzebem.

Wszystko zbiega się w Teatro Massimo, gdzie Coppola montażem przeplata operowy debiut syna w Rycerskości wieśniaczej z nocą zamachów, muzyka wzbiera, gdy zabijanie się rozlewa – najambitniejsza sekwencja, jaką kiedykolwiek wyreżyserował. A potem kula przeznaczona dla Michaela dosięga zamiast niego Mary, na marmurowych schodach, a Pacino otwiera usta i z początku nie wydobywa się żaden dźwięk, krzyk z urwaną głośnością. To najokrutniejsze uderzenie w całej historii: człowiek, który chciał uciec potępieniu, zostaje zmuszony patrzeć, jak zabiera ono jedyną osobę, którą kochał czysto. „Akurat gdy myślałem, że już wyszedłem“, mówi wcześniej, „wciągają mnie z powrotem“, a film czyni z tej kwestii tragedię.

Siedem nominacji do Oscara, ani jednej statuetki – jedyny rozdział trylogii, który wrócił z pustymi rękami, i jedyny, o który krytycy wciąż spierają się w złej wierze. Ojciec chrzestny III jest filmem słabszym; jest też filmem prawdziwym, przefabularyzowanym i nierównym, a potem nagle, w swym ostatnim półgodzinnym fragmencie, równie poruszającym jak wszystko, co Coppola stworzył. Sam o tym wiedział: trzydzieści lat później przemontował go jako The Godfather, Coda: The Death of Michael Corleone, tytuł, którego pragnął od początku, a zdobyte ponowne uznanie tylko potwierdziło to, co było tam od samego początku. To nigdy nie był sequel. To człowiek umierający samotnie na sycylijskim dziedzińcu, pomarańcza wytaczająca mu się z dłoni, imperium dawno przepadłe – ostatni, bolesny oddech sagi, namalowany złotem.

Reżyseria

Francis Ford Coppola

Francis Ford Coppola

Obsada

Tagi: , , , , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.