Filmy

Saga „Ojca chrzestnego” to nie film gangsterski, lecz amerykański mit o władzy i rodzinie

Jak trylogia Coppoli z lat 1972–1990 napisała na nowo gramatykę współczesnego dramatu kryminalnego — i dlaczego wciąż rządzi tym gatunkiem
Jun Satō

Niewiele amerykańskich filmów tak całkowicie zawłaszczyło język władzy jak Ojciec chrzestny. Trylogia Francisa Forda Coppoli — z premierami w 1972, 1974 i 1990 roku — wzięła pulpowy bestseller Maria Puza i przekształciła go w tragedię o tym, jak rodzinny interes i amerykańska rodzina pożerają się nawzajem. Oglądać ją to uczyć się gramatyki, którą Hollywood mówi do dziś: oferta nie do odrzucenia, pocałunek śmierci, patriarcha rozdający łaski w zaciemnionym gabinecie, podczas gdy wesele rozlewa się po trawniku na zewnątrz.

Saga niemal nie przetrwała własnych narodzin. Paramount chciał taniego filmu o gangsterach; Coppola, wówczas 32-latek z długami i jednym artystycznym sukcesem na koncie, chciał opowieści o kapitalizmie noszącym sycylijską twarz. Walczył ze studiem o obsadzenie gasnącego Marlona Brando jako Vita Corleone i niemal nieznanego Ala Pacino jako Michaela — bohatera wojennego, który przysięga, że nigdy nie wejdzie do rodziny, a kończy film jako jej najzimniejszy zabójca. Oba zakłady zdefiniowały dekadę.

To, co sprawia, że filmy nie starzeją się, to mniej przemoc, a bardziej rzemiosło, które ją otacza. Operator Gordon Willis oświetlił wnętrza Corleonych skupioną bursztynową poświatą i głębokim cieniem, prowokując widzów do odczytywania twarzy, których ledwie mogli dostrzec; żałobny walc Nina Roty zamienił morderstwo w elegię. Sekwencja chrztu z pierwszego filmu — Michael wyrzeka się Szatana w kościele, podczas gdy jego ludzie likwidują rywali w całym Nowym Jorku — pozostaje wzorcem współczesnego montażu równoległego, splotem sakramentu i rzezi w jednym rytmie.

Ojciec chrzestny II podniósł stawkę, rozszczepiając czas: śledzi twardniejące panowanie Michaela w 1958 roku na tle wzlotu jego ojca jako młodego sycylijskiego imigranta, granego przez Roberta De Niro, który nauczył się dialektu do tej roli. Oscar De Niro dla najlepszego aktora drugoplanowego sprawił, że Vito Corleone stał się jedyną postacią, za którą Oscary zdobyło dwóch różnych aktorów — po Brando. Część II była też pierwszym sequelem, który zdobył nagrodę dla najlepszego filmu, i wraz z oryginałem pozostaje jedyną parą film–kontynuacja, w której oba tytuły zgarnęły najwyższe wyróżnienie Akademii.

Trylogia wyznacza szczyt hazardzistowskiej kariery Coppoli. Ta sama niespokojna ambicja pchnęła go w dżunglę, by nakręcić Czas apokalipsy, a dwie dekady później ku ręcznie malowanemu przepychowi Drakuli. Ojciec chrzestny III, który pojawił się w 1990 roku, to kontrowersyjna koda sagi — słabsza, żałobna, otwarcie opowiadająca o człowieku, który nie może odkupić własnej duszy. Coppola zmontował go na nowo w 2020 roku jako Śmierć Michaela Corleone, wciąż spierając się z własnym arcydziełem.

Ten spór to ostatnia lekcja sagi. Corleone wznoszą się, upierając się, że interes nigdy nie jest osobisty, i upadają, bo dla rodziny zawsze taki był — sprzeczność, którą Coppola zainscenizował tak precyzyjnie, że pół wieku później niemal każdy prestiżowy dramat o władzy wciąż działa w jej cieniu.

Tagi: , , , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.