Filmy

Separacja — horror z potworem znacznie lepszym niż film, który wokół niego zbudowano

Molly Se-kyung

W Separacji jest dokładnie jeden kadr, który usprawiedliwia kategorię wiekową na plakacie, i William Brent Bell umieszcza go wprost na plakacie: wykrzywiona, szczerząca zęby marionetka przyczajona w głębi korytarza, gdy mała dziewczynka patrzy na nią z ciemności. Przez jakieś trzy sekundy film naprawdę straszy. Potem ktoś się odzywa i czar pryska — to w pigułce cały problem horroru, który zaprojektował koszmar, zanim napisał historię, w której miałby go umieścić.

Wprowadzona na ekrany wiosną 2021 roku Separacja śledzi losy Jeffa Vahna (Rupert Friend), zablokowanego twórczo rysownika komiksów, którego ponure marionetki, Grisly Kin, to jedyna rzecz, w jakiej kiedykolwiek był dobry. Przegrywa zaciekłą walkę o opiekę nad córką Jenny (Violet McGraw) z żoną w separacji, Maggie (Mamie Gummer), i jej bogatym, pogardliwym ojcem Riversem (Brian Cox). Gdy Maggie ginie w wypadku, którego sprawca zbiegł, Jeff i Jenny zostają sami w wielkiej brooklyńskiej kamienicy — a rysunki na ścianach zaczynają się ruszać.

YouTube video

Przez chwilę widać, jak lepszy film próbuje się wydostać. Operator Karl Walter Lindenlaub, weteran wygładzonego studyjnego widowiska, filmuje dom jak nawiedzony domek dla lalek, same pozbawione światła korytarze i chorobliwe kałuże lampy, a Bell inscenizuje swojego potwora z prawdziwą lubością. Grisly Kin gra kontorsjonista Troy James, którego kończyny wyginają się na odwrót z suchym, owadzim horrorem, jakiego nie kupiłoby żadne CGI; za każdym razem, gdy jeden rozwija się z cienia, film przez moment przypomina sobie, po co istnieje. Brian Cox z kolei robi to, co robi Brian Cox: wnosi czterdzieści lat powagi do roli, która ledwie zasługuje na dziesięć minut.

Ale wszystko między straszeniami to powolny wyciek. Scenariusz Nicka Amadeusa i Josha Brauna ma jeden sprytny pomysł — żałobę i wojnę o opiekę zamienione dosłownie w nawiedzenie — i żadnego pomysłu, co z nim zrobić przez sto minut. Postacie tłumaczą się płaskimi, użytkowymi zdaniami; fabuła zatrzymuje się, kiedy chce, a potem szarpie do przodu; późny zwrot o tym, kto naprawdę pociąga za sznurki, przychodzi bez logiki i bez grozy, które miałyby go udźwignąć. Bell już tu był — The Boy, The Devil Inside — i schemat się trzyma: mocny horrorowy obraz, scenariusz zbyt cienki, by go unieść.

Boli to, jak blisko surowiec leży prawdziwego horroru. W tych samych latach filmy takie jak Dziedzictwo. Hereditary i Babadook drążyły dokładnie tę żyłę — rodzicielstwo, żałobę i winę krzepnące w coś potwornego — i puszczały krew. Separacja nieustannie wskazuje na tę ciemność, na ojca, który po części pragnie, by coś w ścianach rozwiązało jego problemy, a potem cofa się do gotowego straszaka i uderzenia muzyki. Mimo kategorii wiekowej straszy jak film dla całej rodziny: zawsze cofa pięść w chwili, w której mogłaby zaboleć.

Separacja
Separacja (William Brent Bell, 2021)

Dwa lata później Separacja osiadła w miejscu, które wyznaczyły jej recenzje: przypis w długim boomie amerykańskiego horroru, do którego nigdy nie była dość dobra, by dołączyć. Krytyka była surowa, publiczność wzruszyła ramionami, a najtrwalszym dziedzictwem filmu jest projekt stwora, którego zrzuty fani wciąż sobie przesyłają, oderwany od całości: potwór, który przeżył własną opowieść. To niemało. To także nie rekomendacja.

Obejrzyjcie go — jeśli już — dla Grisly Kin i dla Coxa, który nie chce grać na autopilocie; darujcie sobie, jeśli szukacie czegoś przypominającego fabułę, straszaka, który zostaje, albo powodu, by przejąć się ludźmi, których trzyma w ciemności. Separacja to atrakcja z domu strachów ze znakomitym animatronikiem i nikim, kto pilnuje scenariusza — dowód, że w horrorze genialny potwór i zepsuty film mogą dzielić jedno ciało, a potwór zawsze przegrywa.

Reżyseria

William Brent Bell

William Brent Bell

Obsada

  • Violet McGraw — Jenny

Tagi: , , , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.