Muzycy

Gioachino Rossini, kompozytor, który zrewolucjonizował operę i zamilkł na czterdzieści lat bez wyjaśnienia

Penelope H. Fritz
Gioachino Rossini
Gioachino Rossini
Photo: Laci3 / CC0, via Wikimedia Commons
Urodzony29 lutego 1792
Pesaro, Italy
Zmarł13 listopada 1868 (76)
ZawódKompozytor operowy
NagrodyOfficier of the Légion d’honneur · Pour le Mérite · Member of the Académie des Beaux-Arts

Wiosną przed premierą swojej ostatniej opery Rossini przyjął wizytówkę od młodego kompozytora, który prosił o radę. Wysłuchał muzyki, zastanowił się przez chwilę i powiedział: pisz więcej buffo. Młodym kompozytorem był Beethoven – a przynajmniej tak głosi opowieść, która przetrwała dwieście lat, bo oddaje coś autentycznego w Rossinim: był człowiekiem, o którym wszyscy zakładali, że dokładnie wie, co robi – aż do momentu, gdy całkowicie przestał to robić.

Gdy Guillaume Tell zakończyło swój bieg w Académie Royale de Musique w Paryżu latem 1829 roku, Rossini wyszedł z budynku z niemal obojętną miną i spędził następne trzydzieści dziewięć lat na kolacjach, pisaniu ironicznych miniatur fortepianowych, które zatytułował Péchés de vieillesse – Grzechy starości – oraz odrzucaniu każdego operowego zamówienia, jakie mu składano. Próbował Verdi. Próbowała Opera Paryska. Próbował cesarz Napoleon III. Nikt nie dostał kolejnej opery.

Czego Rossini naprawdę chciał – i dlaczego przestał – pozostaje, celowo, bez odpowiedzi. Wielkie Milczenie, jak zaczęli to zjawisko określać muzykolodzy, jest albo najbardziej elegancką decyzją artystyczną XIX wieku, albo najbardziej wyrafinowanym żartem. Prawdopodobnie jednym i drugim.

Urodził się w dniu, który mógł legalnie obchodzić tylko raz na cztery lata. 29 lutego 1792 roku w Pesaro, małym mieście na adriatyckim wybrzeżu Włoch, gdzie jego ojciec grał na miejskim rogu, a matka śpiewała drugoplanowe role w prowincjonalnych teatrach operowych. Urodziny w roku przestępnym były szczegółem, który Rossini uznał za użyteczny – na starość zauważył, że starzeje się w ćwierć normalnego tempa, co było optymistyczne, biorąc pod uwagę, ile jadł. Jego ojciec, Giuseppe, był miejskim muzykiem z trafnym wyczuciem talentu syna; matka, Anna, zabierała chłopca na próby, gdy ledwo umiał chodzić, sprawiając, że opera stała się meblem jego najwcześniejszego postrzegania.

W wieku dwunastu lat skomponował sześć sonat smyczkowych – udane dzieła, które dziś funkcjonują pod tytułem Sei sonate a quattro – napisane, według jego własnej relacji, w trzy dni podczas wizyty w posiadłości przyjaciela. Przewinął się przez Liceo Musicale w Bolonii na tyle długo, by przyswoić kontrapunkt i zirytować kilku nauczycieli swoją przedwczesną dojrzałością, po czym opuścił szkołę przed ukończeniem programu. Miał, jak później opisywał, zbyt wiele pomysłów i zbyt mało cierpliwości, by pozwalać innym je weryfikować.

Wenecja znalazła dla niego zastosowanie. W 1810 roku, mając osiemnaście lat, wystawił swoją debiutancką operę w Teatro San Moisè – jednoaktową komedię zatytułowaną La cambiale di matrimonio, która wytrzymała jeden wieczór i dała mu dość pewności siebie, by napisać kolejną. W ciągu następnych dwóch lat napisał ich jeszcze pięć. Do 1813 roku, gdy w ciągu kilku miesięcy skomponował zarówno Tancredi, jak i L’italiana in Algeri, był już najgłośniejszym kompozytorem we Włoszech. Krytycy zauważyli tempo i uznali, że świadczy ono o lenistwie; w rzeczywistości świadczyło o niezwykłej zdolności słyszenia gotowego utworu jeszcze przed rozpoczęciem pisania.

Neapol zmienił skalę jego ambicji. Impresario Domenico Barbaia podpisał z nim w 1815 roku kontrakt na kierowanie muzyką w teatrach królewskich – a wraz z umową dostarczył dramatyczną sopranistkę Isabellę Colbran jako jego główną interpretatorkę, a ostatecznie żonę. Dla trójoktawowego głosu Colbran, zdolnego zarówno do precyzyjnych ozdobników, jak i emocjonalnej dewastacji, Rossini napisał w ciągu ośmiu lat osiemnaście oper. Wśród nich było Il barbiere di Siviglia, które miało premierę w Rzymie w lutym 1816 roku przed publicznością, która wygwizdała je – częściowo z powodu wpadek scenicznych, częściowo dlatego, że zwolennicy wcześniejszej opery na ten sam temat niechętnie przyjęli nową aranżację – a następnego wieczoru wróciła, by oklaskiwać. Od tamtej pory nie opuściło repertuaru.

Il barbiere di Siviglia przetrwało, ponieważ Rossini robił coś technicznie ryzykownego: wziął operę buffa – gatunek komiczny, który poważna opinia muzyczna długo traktowała jako lekką rozrywkę – i poddał go tej samej dramaturgicznej rzetelności, co operę seria. Żarty były prawdziwe, postacie ludzkie, a finały zespołowe poruszały się szybciej, niż ktokolwiek sądził, że muzyka chóralna może się poruszać bez utraty spójności. Uwertura, ze słynnym przyspieszającym crescendo, stała się wzorcem kompozycyjnym, który przez następne pół wieku studiowali i doceniali praktycznie wszyscy poważni kompozytorzy. Ponad dwa wieki po jej skomponowaniu pozostaje jedną z najczęściej wykonywanych oper na świecie.

Do 1829 roku dodał La Cenerentolę, Semiramidę, La donna del lago oraz serię francuskojęzycznych utworów na paryską scenę, gdzie publiczność doszła do wniosku, że Włochy wydały najważniejszego żyjącego kompozytora. Guillaume Tell było jego odpowiedzią na ten wniosek: czterogodzinny epos wymagający od Académie Royale poświęcenia niezwykłych środków na inscenizację, z programową uwerturą w czterech częściach, chórem użytym jako siła dramatyczna, a nie dekoracja, oraz ambicją skali przekraczającą wszystko, co dotąd próbował. Uznano je od premiery za arcydzieło. Rossini uczestniczył w pięciusetnym przedstawieniu tej opery w 1868 roku, na kilka miesięcy przed śmiercią, i został owacyjnie przyjęty, gdy wchodził do teatru.

Oficjalne wyjaśnienie milczenia, które nastąpiło, zawsze było kwestią wygodnej rewizji. Gdy w 1829 roku wycofał się do Bolonii, obserwatorzy mówili, że to zły stan zdrowia. Gdy pojawił się we Florencji z większą energią, niż powinien mieć człowiek w złym stanie zdrowia, mówili, że to sprawka Giacoma Meyerbeera i nowego stylu grand opera – że Rossini został wyparty z rynku. Gdy w 1855 roku wrócił do Paryża i prowadził najsłynniejsze salony muzyczne w mieście, goszcząc Liszta, Verdiego i Wagnera w tym samym salonie, argument, że przeszedł na emeryturę z wyczerpania, stał się trudny do utrzymania.

To, o czym współcześni mówili tylko nie wprost, to fakt, że Rossini cierpiał na ciężką depresję – związaną, według relacji Olympe Pélissier, francuskiej modelki, którą poślubił po śmierci Colbran, z przewlekłą chorobą, na którą zapadł w młodości. Depresja była prawdziwa; milczenia, które wywoływała, były prawdziwe; a twórcze odrodzenie, które nastąpiło w Paryżu w sześćdziesiątym roku życia, było równie prawdziwe. Trzydzieści dziewięć lat bez opery nie było bezczynnością. Było czymś bardziej skomplikowanym: długimi negocjacjami z własnym talentem, prowadzonymi niemal wyłącznie w prywatności.

Komponował jednak w czasie milczenia. Stabat Mater, ukończone w 1841 roku i opublikowane z niemałym zainteresowaniem krytyki, dowiodło, że tekst sakralny może pomieścić tę samą gamę ekspresji co jego opery komiczne – odkrycie, które zaniepokoiło niektóre władze kościelne i zachwyciło prawie wszystkich innych. Petite messe solennelle z 1863 roku, napisana na głosy, dwa fortepiany i fisharmonię, zawierała notkę od Rossiniego do Boga z prośbą o zaklasyfikowanie jej jako utworu sakralnego lub komicznego, ponieważ nigdy nie był pewien, czy potrafi odróżnić jedno od drugiego. Jego późne utwory fortepianowe, zebrane w trzynastu tomach pod wspólnym tytułem Péchés de vieillesse, opatrzone były wyszukanymi ironicznymi podtytułami – Rzodkiewki, Suszone figi, Masło, Anchois – muzyka człowieka, który uczynił ze swojego własnego życia artystycznego prywatny żart, którego nie zamierzał publicznie wyjaśniać.

Isabella Colbran była siłą natury, zanim Rossini stał się sławny, i osobą wyniszczoną, zanim w 1822 roku wzięli ślub. Jej głos, który przez dekadę coraz bardziej wymagających ról doprowadził do technicznych granic, zawiódł; małżeństwo podążyło tą samą ścieżką, powoli rozpadając się w latach trzydziestych XIX wieku, aż do formalnej separacji. Zmarła w 1845 roku. Zapłacił za nagrobek i ostatecznie został pochowany obok niej w Bazylice Santa Croce we Florencji, gdzie Włochy zwykle składają swoich najcenniejszych zmarłych.

Olympe Pélissier, która wcześniej zaliczała Balzaka i Vincenza Belliniego do swoich towarzyszy, pojawiła się w życiu Rossiniego w latach trzydziestych XIX wieku i zorganizowała je z budzącą podziw skutecznością. Zarządzała jego zdrowiem, domem, korespondencją i posiłkami – te ostatnie były poważnym przedsięwzięciem, ponieważ stosunek Rossiniego do jedzenia był równie precyzyjny i wymagający, jak jego stosunek do muzyki. Przypisuje mu się wynalezienie tournedos Rossini, potrawy, która w ciągu kilku lat od jej powstania pojawiła się w menu w całej Europie. Kiedyś stwierdził, pół żartem, że płakał tylko dwa razy w życiu: raz, gdy usłyszał grę Paganiniego, i raz, gdy podczas rejsu za burtę wypadł mu półmisek truflowanego indyka.

Rossini zmarł w Paryżu w listopadzie 1868 roku, w mieście, które dało mu największe triumfy zawodowe i najbardziej owocny prywatny schyłek. W testamencie przekazał znaczne fundusze Pesaro na utworzenie konserwatorium, które do dziś działa pod jego nazwiskiem. Miasto jest także gospodarzem Festiwalu Operowego Rossiniego, który odbywa się co roku w sierpniu od 1980 roku i systematycznie przywraca do życia opery z jego neapolitańskiego okresu, które przez większą część XX wieku pozostawały niewykonywane – Tancredi, Maometto II, Semiramidę, La donna del lago – udowadniając, inscenizacja za inscenizacją, że argumenty za Rossinim jako poważnym kompozytorem dramatycznym są znacznie mocniejsze, niż wcześniej sądzono.

Formalne struktury, które wynalazł – kształt uwertury, mechanizmy zespołu komicznego, użycie crescenda jako narzędzia narracyjnego, formy wokalne cavatiny i cabaletti – stały się kodem operacyjnym włoskiej opery od Donizettiego i Belliniego przez Verdiego i dalej. Urodził się w roku przestępnym i znajdował ograniczoną liczbę swoich urodzin zabawną. Komponował w tempie, które niepokoiło współczesnych, i przestał, gdy uznał, że zaprzestanie było słuszną decyzją. Czterdzieści lat celowego milczenia pozostaje najbardziej dyskutowanym wyborem artystycznym w historii opery. To, co udowodniły przede wszystkim, to fakt, że Rossini rozumiał coś z relacji między geniuszem a powściągliwością, czego nie był zobowiązany wyjaśniać.

Tagi: , , , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.