Muzycy

Niccolò Paganini, skrzypek, który przekonał Europę, że gra jak diabeł

Penelope H. Fritz
Niccolò Paganini
Niccolò Paganini
Photo: Jean-Auguste-Dominique Ingres / Public domain, via Wikimedia Commons
Urodzony27 października 1782
Genoa, Italy
Zmarł27 maja 1840 (57)
ZawódSkrzypek i kompozytor
NagrodyOrder of the Golden Spur

Plotka rozeszła się, zanim zdążyły pojawić się recenzje. Gdzieś między Genuą a Wiedniem historia nabrała ostatecznego kształtu: Niccolò Paganini zawarł pakt z diabłem. Dowody były poszlakowe, ale dla publiczności patrzącej na jego grę – zdawały się niepodważalne. Jego palce poruszały się w sposób, w jaki palce poruszać się nie powinny. Smyczek wydobywał alikwoty, które zdawały się pochodzić spoza zwykłej fizyki drgającej struny. Jego twarz – zapadnięte policzki, blada cera, wdowi szpic i skłonność do teatralnych załamań – wyglądała dokładnie tak, jak można by sobie wyobrazić kogoś, kto sprzedał duszę w zamian za nadludzką umiejętność. Paganini niczego nie robił, by te pogłoski rozwiać. Ubierał się na czarno. Na niektóre koncerty przyjeżdżał czarną karetą. Pozwalał, by plotka pracowała na rynkach, na których żaden publicysta nie zdołałby działać równie skutecznie.

Urodził się w Genui 27 października 1782 roku jako trzecie żyjące dziecko Antonia, handlarza okrętowego, który miał dla syna precyzyjną ambicję: uczynić go skrzypkiem. Potem nastąpił reżim lekcji, który współczesne relacje opisują jako karzący aż do okrucieństwa. Godziny codziennej praktyki, wstrzymywanie posiłków jako kara za niedostateczne wykonanie, dzieciństwo odmierzane wyłącznie gamami i pasaży. Czy to ukształtowało to, czym Paganini się stał, czy tylko ujawniło to, co już w nim było – to pytanie, na które jego biografia nie daje odpowiedzi. W wieku kilkunastu lat przewyższył wszystkich nauczycieli, jakich Genua mogła zaoferować. Giovanni Servetto, a potem Giacomo Costa dali mu tyle, ile sami mieli; Costa wysłał go do Alessandro Rolli w Parmie, a Rolla podobno spojrzał na chłopca czytającego a vista trudny koncert i stwierdził, że nie ma go już czego uczyć.

Gdy był w wieku około dwudziestu lat, Paganini dawał solowe koncerty w całych Włoszech i rozwijał innowacje techniczne, które nie miały precedensu w udokumentowanej historii – nie dlatego, że je ukrywał, ale dlatego, że nikt inny nie był w stanie ich wykonać. Pizzicato lewą ręką, podwójne alikwoty, potrójne chwyty z prędkościami, które sprawiały, że słuchacze kwestionowali, czy słyszą jedne skrzypce, czy kilka. Między mniej więcej 1802 a 1817 rokiem skomponował swoje 24 Capricci per violino solo, Op. 1 – dokument granic możliwości instrumentu, który krążył w rękopisie przez lata, zanim został opublikowany w Mediolanie w 1820 roku. Natychmiast stały się testem, według którego mierzono każdego późniejszego skrzypka.

W latach 1805–1809 pełnił funkcję pierwszego skrzypka na dworze Elisy Bonaparte, siostry Napoleona, w Lukce – stanowisko, które zapewniło mu stabilność finansową i wyćwiczyło dyscyplinę kompozytorską, ale także uwierało temperament, który z natury nie nadawał się do bycia własnością dworu. Lata po opuszczeniu Lukki spędził na tournée po Półwyspie Apenińskim, dając koncerty w Mediolanie, Wenecji, Florencji, Rzymie i Neapolu, gromadząc reputację, która do tego czasu stała się niezależna od jakiegokolwiek konkretnego występu. Kobiety rzucały kwiaty. Mężczyźni próbowali chować kawałki jego pękniętych strun jako relikwie. Księża pisali listy pasterskie.

YouTube video

Europejskie tournée, które rozpoczęło się w Wiedniu w 1828 roku, było niezwykłe jak na standardy epoki już przyzwyczajonej do muzycznej sławy. Jego wiedeński debiut wywołał recenzje, które do dziś brzmią jako ledwie wiarygodne – publiczność na stojąco, krytycy sięgający po słownictwo teologiczne, cesarz nadający mu tytuł cesarskiego wirtuoza kameralnego. Paryż w 1831 roku, Londyn wkrótce potem. Hector Berlioz, słysząc Paganiniego i chcąc napisać coś, co ukazałoby jego mistrzostwo w grze na altówce, zwrócił się do niego; efektem było Harold en Italie, które Paganini zamówił w 1834 roku. Franz Liszt, oglądając występ Paganiniego w Paryżu, wycofał się do swojego mieszkania i spędził tygodnie w skoncentrowanej izolacji, próbując odtworzyć na fortepianie to, co usłyszał z jednego instrumentu i jednego ciała. Wpływ na całe podejście Liszta do klawiatury był trwały.

Tym, czym Paganini prawie na pewno nie był, jest istota nadprzyrodzona. Najbardziej spójny opis jego zdolności fizycznych jest dziś medyczny, a nie teologiczny. Lekarze i badacze analizujący jego udokumentowane objawy – ekstremalną długość i rozpiętość palców, nadmiernie ruchome stawy, wysoką, szczupłą sylwetkę, nawracające problemy oddechowe i chroniczny zły stan zdrowia, który towarzyszył mu przez trzy dekady tournée – zidentyfikowali wzór zgodny z zespołem Marfana lub zespołem Ehlersa-Danlosa, zaburzeniami tkanki łącznej, które wyjaśniałyby jego zdolność do sięgania trzech oktaw w jednej pozycji dłoni i wykonywania pasaży, które dla większości dzisiejszych skrzypków pozostają technicznie nieosiągalne. Jego wychudzony wygląd, okresowa utrata głosu, pogarszające się zdrowie w latach 30. XIX wieku – to wszystko wpisuje się w obraz człowieka zmagającego się z przewlekłą chorobą ogólnoustrojową, a nie kogoś, kto zawarł układ z ciemnością. Ale Paganini rozumiał, z bezlitosną jasnością co do własnego wizerunku, której brakuje większości artystów, że mit jest komercyjnie wartościowy. Pielęgnował go. Udzielał wywiadów, które ani nie potwierdzały, ani nie zaprzeczały opowieści. Wykonywał fizyczny teatr diaboliczności – dramatyczne miny, pozorne cierpienie – z tą samą precyzją, z jaką wykonywał La Campanellę, rondo z II Koncertu skrzypcowego h-moll op. 7, które stało się jednym z najczęściej granych utworów epoki.

Jego prywatne sprawy były znacznie mniej teatralne, niż sugerowałaby publiczna mitologia. Poznał śpiewaczkę Antonię Bianchi około 1813 roku w Mediolanie, koncertował z nią po całych Włoszech i w 1825 roku w Palermo doczekał się syna, Achillesa. Związek z Antonią rozpadł się ostatecznie w Wiedniu około 1828 roku, ale Paganini zatrzymał przy sobie Achillesa; chłopiec podróżował z ojcem po Europie, a listy Paganiniego do współczesnych ujawniają czułość wobec dziecka, na którą w sali koncertowej nie było miejsca. W 1827 roku papież Leon XII nadał mu Order Złotej Ostrogi. W 1838 roku zainwestował znaczne środki w zakład hazardowy w Paryżu – Casino Paganini – który policja zamknęła w ciągu dwóch miesięcy za naruszenie przepisów hazardowych. Wynikający z tego proces sądowy pochłonął ostatnie lata jego zdrowia i finansów. Zmarł w Nicei 27 maja 1840 roku w wieku 57 lat. Kościół katolicki w Genui początkowo odmówił mu pochówku na poświęconej ziemi, powołując się na uporczywe plotki o diable; jego ciało wróciło do rodzinnego miasta dopiero wiele lat po śmierci.

YouTube video

Życie pozagrobowe jego tematów było nieproporcjonalne nawet jak na standardy romantycznych kompozytorów, którzy zbudowali swoją reputację na teatralnym efekcie. Johannes Brahms napisał dwa zestawy wariacji na temat z Kaprysu nr 24 w latach 1862 i 1863. Rapsodia na temat Paganiniego (1934) Siergieja Rachmaninowa jest dziś jednym z najczęściej wykonywanych utworów orkiestrowych XX wieku; jej XVIII wariacja, która odwraca melodię kaprysu, pojawiła się w filmach, reklamach i programach telewizyjnych, przez co miliony ludzi znają tę melodię, nie wiedząc, skąd pochodzi. 24 Capricci nigdy nie opuściły standardowego repertuaru i nadal służą jako punkt odniesienia, według którego ocenia się technikę skrzypcową. Konkurs Premio Paganini, odbywający się w Genui, obchodził w 2025 roku 70. rocznicę istnienia wydarzeniami w Musée du Louvre w Paryżu, Museo del Prado w Madrycie oraz koncertem z London Symphony Orchestra w Guildhall – dowód, że instytucja, którą zainspirował, pozostaje kluczowa dla tego, jak świat klasyczny identyfikuje swoje następne pokolenie solistów. Nowa produkcja teatralna, Paganini Paradise, miała mieć premierę w Arena di Verona w sierpniu 2026 roku.

To, co ukończone dzieło stwierdza, patrząc z tej perspektywy, nie jest zdolnością demoniczną, ale czymś bardziej konkretnym i ciekawszym: zestawem zdolności fizycznych, które umożliwiła to, co dziś rozumiane jest jako choroba tkanki łącznej, w połączeniu z patologicznym oddaniem odkrywaniu ich granic, zapakowanym w moment kulturowy, który pragnął magii i dostarczył jej, gdy dowody były na tyle niejednoznaczne, by pozwolić na ten skok. Sama muzyka nigdy nie potrzebowała mitu, by przetrwać. 24 Capricci nie brzmią tak, jak brzmią, przez opowieści o czarnych karetach i piekielnych paktach; brzmią tak, jak brzmią, dzięki precyzyjnej organizacji trudności, którą Paganini przez piętnaście lat szlifował przeciwko granicom własnego niezwykłego ciała. To, czy następna publiczność, która je usłyszy, sięgnie po teologię, czy po anatomię, zawsze było i pozostaje wyłącznie jej decyzją.

Tagi: , , , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.