Filmowcy

Sean Cunningham, reżyser który stworzył Jasona Voorheesa i przez dekadę walczył o prawa do niego w sądzie

Penelope H. Fritz
Dodaj nas w Google
Sean Sexton Cunningham
Sean Sexton Cunningham
Photo: Laviru Koruwakankanamge / CC BY 4.0, via Wikimedia Commons
Urodzony31 grudnia 1941
New York City, USA
ZawódReżyser filmowy
Znany zNever Sleep Again: The Elm Street Legacy, Crystal Lake Memories: The Complete History of Friday the 13th, In Search of Darkness
NagrodyNagroda Maszyna Czasu · Festiwal Filmowy Sitges

Kiedy Sean Cunningham postanowił nakręcić horror, miał prawie zerowy budżet, ledwie naszkicowany scenariusz i plan zdjęciowy, który sam później określił jako tektura i nadzieja. Nie miał – i nie mógł przewidzieć – że stworzy potwora, który nie chciał umrzeć: w kinie przez ponad cztery dekady, w sądach federalnych przez ponad siedem lat, a w wyobraźni każdego, kto kiedykolwiek wzdrygnął się na myśl o obozie letnim.

Cunningham urodził się w Nowym Jorku ostatniego dnia 1941 roku, wychował w Connecticut, gdzie nic w jego dzieciństwie nie wskazywało na horror. Ukończył Franklin & Marshall College, a następnie zdobył tytuł magistra sztuk pięknych na Stanford University – kwalifikacje, które otworzyły mu drzwi do Lincoln Center i Oregon Shakespeare Festival, gdzie na początku kariery zarządzał zespołami teatralnymi. Jego przejście do filmu nastąpiło za sprawą firmy dokumentalnej w Nowym Jorku, gdzie zadebiutował jako reżyser filmem The Art of Marriage w 1970 roku. Podczas montażu kolejnego projektu poznał Wesa Cravena, który wówczas pracował jako montażysta. Dwaj panowie współpracowali przy tym, co miało stać się jednym z najbardziej transgresyjnych horrorów dekady: Cunningham wyprodukował film Cravena The Last House on the Left (1972), który ugruntował kariery obu twórców i pokazał, że gotowi są pójść dalej, niż oczekiwali widzowie.

Potem nastąpiła ścieżka produktywna, choć nieprzewidywalna. Cunningham pracował w różnych gatunkach – był między innymi producentem stowarzyszonym przy Rockym Johna G. Avildsena (1976) – zanim przypadkiem trafił na swój przełomowy projekt. W 1979 roku, chcąc wykorzystać sukces Halloween Johna Carpentera, zamówił scenariusz u Victora Millera i postanowił wyprodukować slasher za około 550 000 dolarów. Efektem był Friday the 13th (1980), nakręcony w New Jersey, obsadzony nieznanymi aktorami i wypuszczony bez większych oczekiwań, że zrobi to, co zrobił. Film zarobił na całym świecie prawie 60 milionów dolarów, zapoczątkował jedną z najdłużej działających franczyz grozy w historii kina i wprowadził Jasona Voorheesa – najpierw jako dziecko w ostatnich minutach, a potem, w kolejnych sequelach, jako niepowstrzymanego mordercę w hokejowej masce, którego widzowie przyjęli i nie chcieli oddać.

Friday the 13th nie był szczególnie oryginalny. Cunningham przyznawał, że podążał za trendem. Zabójcą w pierwszym filmie nie jest nawet Jason, tylko jego matka. Formuła była zapożyczona, produkcja skromna, a fabuła niemal mechaniczna. A jednak film zadziałał w sposób, w jaki udają się tylko niektóre niskobudżetowe horrory – bo formułę podano z taką bezpośredniością, że wydawała się nowa, a marketing sprawił, że wokół technicznie małej, regionalnej produkcji wytworzyła się atmosfera wydarzenia. Jego osiągnięcie polegało mniej na wyjątkowej artystycznej wizji, a bardziej na precyzyjnym instynkcie komercyjnym zastosowanym do materiału gatunkowego w dokładnie odpowiednim momencie. Krytyka w dużej mierze go zlekceważyła. Publiczność – nie.

Cunningham przez dekady pełnił rolę strażnika franczyzy – produkował Jason Goes to Hell: The Final Friday (1993), Jason X (2002), Freddy vs. Jason (2003) oraz reboot z 2009 roku, zakładając Crystal Lake Entertainment, by zarządzać prawami do serii. Wyreżyserował głębinowy thriller DeepStar Six (1989) i produkował serię horrorów House w latach 80. Żaden z tych kierunków nie przyniósł czegoś, co dorównałoby kulturowemu oddziaływaniu tego, co zrobił w 1980 roku – a to rzecz, która może zdefiniować karierę, ale i ją ograniczyć.

Potem nadszedł spór prawny, który dziś definiuje jego późniejsze lata w równym stopniu, co wszystko, co faktycznie stworzył. W 2018 roku scenarzysta Victor Miller wystąpił o odzyskanie praw autorskich do oryginalnego scenariusza na mocy amerykańskiej ustawy o prawie autorskim, korzystając z przepisu o wypowiedzeniu praw. Po latach procesów sądowych federalny sąd apelacyjny w 2020 roku orzekł na korzyść Millera. Wyrok dał Millerowi kontrolę nad scenariuszem – a co kluczowe – nad Jasonem Voorheesem, tak jak został napisany w tym pierwszym skrypcie. Cunningham zachował prawa do innych elementów franczyzy, ale podział skutecznie zamroził produkcję: żadna ze stron nie mogła działać bez drugiej. Najbardziej dochodowa franczyza horrorów lat 80. popadła w prawną stagnację, bo człowiek, który ją wyreżyserował, i człowiek, który ją napisał, posiadali po kawałku, którego potrzebował ten drugi.

Mimo to wciąż się pojawia. Cunningham w 2024 roku brał udział w konwentach fanów w Los Angeles, a w 2025 roku został uhonorowany na 58. Sitges Film Festival nagrodą Time Machine Award – wyróżnieniem festiwalu za wkład w kino gatunkowe definiujący karierę. Odebrał nagrodę w Hiszpanii, wciąż kojarzony z filmem, który zrobił w New Jersey prawie pięć dekad temu, wciąż identyfikowany z imieniem postaci, która pojawia się w tym filmie dopiero w ostatnich sekundach. Sytuacja prawna nie została rozwiązana. Czy nowy Friday the 13th powstanie za jego życia – to pytanie, na które odpowiedzą sądy, a nie filmowcy.

YouTube video

Tagi: , , , , ,

Dodaj nas w Google

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.