Sport

Novak Djokovic przepisał historię tenisa i wciąż nie skończył

Penelope H. Fritz
Novak Djokovic
Novak Djokovic
Photo: Andymiah / CC BY-SA 4.0, via Wikimedia Commons
Urodzony22 maja 1987
Belgrade
ZawódZawodowy tenisista
NagrodyOrden u015awiu0119tego Sawy u00b7 Orden Gwiazdy Karau0111oru0111e u00b7 Laureus World Sports Award – Sportowiec Roku

Publiczność na większości tenisowych kortów nigdy do końca nie była po stronie Novaka Djokovicia, nawet gdy to on wygrywał mecz. Przez lata zawodnicy, którzy przegrywali częściej niż on, dostawali dłuższe brawa na tych samych kortach, na których on właśnie triumfował. Był tego świadomy – czasem boleśnie, czasem wyzywająco. Gdy pytano go o relacje z Rogerem Federerem i Rafaelem Nadalem, dwoma graczami, których rekordy ostatecznie pobił, odpowiedział bez mrugnięcia okiem, że przyjaźń między nimi nigdy nie była możliwa. Ta szczerość to jeden z kluczy do zrozumienia go: Djoković nie zabiegał o miłość trybun. Sięgał po to, czego trybuny nie mogły mu dać – tytuły, rekordy, szczególną satysfakcję z ery, którą zawłaszczył, a nie współdzielił.

Dorastał w Belgradzie, gdzie słowo „wojna” nie było metaforą. Urodzony w maju 1987 roku w stolicy Jugosławii, miał sześć lat, gdy kraj zaczął się rozpadać, a bombardowania NATO w 1999 roku zagnały jego rodzinę do piwnicznego schronu na tygodnie. Tenis, którego zaczął uczyć się od serbskiej trenerki Jeleny Genčić – która wypatrzyła go grającego w pobliżu restauracji przy rodzinnym ośrodku narciarskim na Kopaoniku, gdy miał sześć lat – stał się ramą, w której można było okiełznać otaczający chaos. Gdy Genčić załatwiła mu dalszy rozwój pod okiem byłego finalisty Wimbledonu, Nikoli Pilicia, w jego akademii w Monachium, Djoković opuścił Belgrad w wieku dwunastu lat i nie wrócił tam, by trenować na pełen etat, przez lata.

Struktura Pilicia wchłonęła go całkowicie. Został zawodowcem w wieku piętnastu lat i dotarł do pierwszego finału Wielkiego Szlema przed dwudziestką, przegrywając z Federerem w Australian Open 2007. Gra, którą zaprezentował w tym meczu – oparta na precyzji z głębi kortu, niezwykłej gibkości wyniesionej z jogi i fizycznej wytrzymałości, którą później jeszcze wzmocniła nieodkryta jeszcze wtedy dieta bezglutenowa – już wtedy sugerowała pułap, który nie był jeszcze widoczny.

Ten pułap zaczął się wyłaniać w 2011 roku. Wygrał dziesięć tytułów w ciągu roku, wśród nich Australian Open, Wimbledon i US Open, notując bilans 70–6, który do dziś pozostaje punktem odniesienia dla pojedynczego sezonu we współczesnym profesjonalnym tenisie. Zmiana diety, wprowadzona około 2010 roku po odkryciu nietolerancji glutenu, przekształciła jego energię i regenerację podczas długich meczów. Co ważniejsze, zmieniło się coś w tym, jak postrzegał swoją pozycję w sporcie: nie zadowalał się już byciem trzecią opcją w historii z dwoma oczywistymi protagonistami. Postanowił przepisać tę historię.

W kolejnych latach realizował to metodycznie. Trzy Wielkie Szlemy w 2015. French Open w 2016 – ostatni brakujący Major na jego liście – który dał mu wszystkie cztery jednocześnie, czego żaden mężczyzna nie dokonał w erze open. Kontuzje przerwały tę passę w latach 2017–2019, ale powrót był kompletny: do 2023 roku, po wygraniu Australian Open, Roland Garros i US Open w jednym sezonie, stanął samotnie z 24 tytułami Wielkiego Szlema, męskim rekordem wcześniej dzielonym z Rafaelem Nadalem.

Najbardziej dramatyczny epizod w publicznym wymiarze jego kariery rozegrał się nie na korcie, ale przy imigracyjnym kontuarze. W styczniu 2022 roku lider światowego rankingu poleciał do Melbourne, by bronić tytułu Australian Open, a został zatrzymany, nie wpuszczony do kraju i deportowany na tej podstawie, że jego nieszczepiony status czynił go zarówno zagrożeniem dla zdrowia publicznego, jak i – w słowach ministra imigracji, który podpisał decyzję o cofnięciu wizy – symbolem mogącym zachęcać do nastrojów antyszczepionkowych. Zaskarżył tę decyzję w sądzie federalnym i przegrał. Opuścił Australię bez rozegrania choćby jednego meczu. Ta sytuacja unaoczniła coś, co wzory braw na Wielkich Szlemach kodowały od dawna: że dystans między jego statystykami a sympatią publiczności nie był przypadkowym szumem, ale zorganizowaną strukturą, naładowaną w sposób, jakiego wizerunki jego rówieśników rzadko bywały.

Od 2024 roku ta struktura zaczęła mięknąć. Zdobył złoto olimpijskie na igrzyskach w Paryżu tego lata – jedyny tytuł, jakiego wymagał Karierowy Złoty Szlem, a który wymykał mu się przez trzy poprzednie igrzyska. Pokonując Carlosa Alcaraza w finale, trzydziestosiedmiolatek płakał przy korcie w otoczeniu rodziny. Owacja, która nastąpiła, nie była uprzejmym uznaniem dla rekordzisty; było w niej coś mniej powściągliwego. Nie zmienił tego, kim był, ale kontekst zmienił się na tyle, by publiczność wreszcie dostrzegła to wyraźnie.

Sezon 2026 jest bardziej nierówny. Kontuzja barku wyeliminowała go na sześć tygodni po finale Australian Open, jego pierwszym wielkoszlemowym starciu w roku. Odpadnięcie w trzeciej rundzie Roland Garros po porażce z João Fonsecą unaoczniło, jak szybko męski tenis zmienia swoją hierarchię. Na Wimbledonie dotarł do półfinału, zanim Jannik Sinner – lider światowego rankingu, który teraz zajmuje rolę, jaką niegdyś odgrywał Djoković, jako gracz redefiniujący pułap tej gry – wyeliminował go w trzech setach. Obecnie zajmuje czwarte miejsce na świecie, mając trzydzieści dziewięć lat.

Djoković i Jelena Djoković, jego żona od 2014 roku, poznali się w belgradzkich szkołach jako nastolatkowie. Mają dwoje dzieci, Stefana i Tarę. Jelena prowadzi Fundację Novaka Djokovicia, która finansuje edukację wczesnoszkolną w Serbii – projekt skierowany do kraju, w którym dorastał i którego infrastruktura zbyt rozpadała się, by mogła go samodzielnie zbudować.

Jasno wyraził swoje zamiary: dwudziesty piąty Wielki Szlem i igrzyska olimpijskie w Los Angeles w 2028 roku, podczas których planuje zakończyć karierę z serbską flagą w dłoniach. Czy publiczność wreszcie pozwoli mu odejść na jego własnych warunkach, to ostatnie otwarte pytanie w karierze, która odpowiedziała na wszystko inne.

Tagi: , , , , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.